piątek, 16 września 2016

Cienie + wosk + pęseta + pędzelek + lusterko = zestaw idealny do makijażu brwi

Bohaterem dzisiejszego wpisu będzie jedyny w swoim rodzaju zestaw do makijażu brwi WET N WILD Ultimate Brow Kit. Jest to naprawdę fajna paletka, której warto się przyjrzeć bliżej. Chcecie wiedzieć więcej? Zapraszam :)

wet n wild

Od producenta:


Multifunkcyjny zestaw zawierający niezbędne narzędzia do kształtowania, definiowania i idealnego podkreślenia brwi.
5-częściowy zestaw zawiera: miękki, bezbarwny wosk, dwa cienie , pędzelek do łatwej aplikacji oraz mini pęsetę.



Skład: Colored end Talc, Zinc Stearate, Nylon-12, Octyldodecyl Stearoyl Stearate, Lauroyl Lysine, Pentaerythrityl Tetraethylhexanoate, HDI/Trimethylol Hexyllactone Crosspolymer, Caprylyl Glycol, Caprylhydroxamic Acid, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Silica, PTFE [+/- (MAY CONTAIN/PEUT CONTENIR): Bismuth Oxychloride/CI 77163, Iron Oxides/CI 77491, CI 77492, CI 77499, Mica, Titanium Dioxide/CI 77891, Ultramarines/CI 77007] Setting end Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax/Cire de candelilla, Octyldodecanol, Ozokerite, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Myristate, Microcrystalline Wax/Cire microcristalline, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax/Cire de carnauba, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Phenoxyethanol, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Tocopheryl Acetate, Ethylhexylglycerin, Sorbic Acid, Tocopherol 

Cena: 17,99 zł



Moja opinia


Zestaw zawiera wszystko to co niezbędne do makijażu brwi: cienie do wypełnienia ubytków, wosk do stylizacji, pęsetę do regulacji, skośny pędzelek oraz... lusterko! Musicie przyznać, że jest to zestawienie idealne. Paletkę taką możemy zabrać w podróż, albo nosić w torebce i mieć ją zawsze pod ręką. Jest to zestaw, którym na pewno każda "brwiomaniaczka" by się zafascynowała. 
Gdzie kupić? Znajdziecie je w drogeriach Natura. Cena? Bardzo przystępna, a w promocji często za około 10 zł - a taka kwota to już śmieszne pieniądze za taki zestaw. 
Jak się sprawdza? Cienie w paletce to brąz i ciemny brąz. Jeden trochę ciepły, drugi chłodny. Ja używam obu. Wydaje mi się, że kolorystyka będzie odpowiednia dla większości z nas. Pędzelek w zestawie jest może nie zbyt wygodny ze względu na wielkość, ale włosie jest w porządku. Ja sobie z nim radzę. Pęsetka również jest raczej w wersji "mini". Ale na podróże czy sytuacje awaryjne - znajdzie zastosowanie.
Wosk jest w porządku, choć sama rzadko go używam. Jeśli lubicie połączenia wosku i cieni to zapewne wiecie, że drugiej takiej paletki, która łączy jedno z drugim - to tylko ze świecą szukać...
A lustereczko może małe ale dobre. Nie zniekształca, wygodne w użyciu - wysuwane. 
Paletka malutka, zgrabniutka, a mieści w sobie tyle dobrego. Jak ją tylko zobaczyłam w sklepie - od razu zapragnęłam ją mieć ;) Co tu dużo mówić... gorąco polecam!!! Jest naprawdę świetna. Niżej efekty.

efekt


Co myślicie o tym zestawie? Jakie są Wasze ulubione produkty do makijażu brwi? 

sobota, 10 września 2016

Bell - baza zmniejszająca widoczność porów

Witam. Dzisiaj będzie o czymś o czym jeszcze nie miałam okazji pisać, a mianowicie o bazie pod makijaż. Bohaterką wpisu jest Bell Pore Correcting Primer. Jest ona moją pierwszą bazą z jaką miałam do czynienia. Wybór padł na nią, ponieważ zachęciło mnie jej miano "hipoalergicznej", a że bazy mogą zapychać i ogólnie pogarszać stan cery, to stwierdziłam, że może ona będzie mniejszym złem. Czy faktycznie? 



Od producenta


Hypoalergiczna baza pod makijaż firmy Bell nr 01 zmniejszająca widoczność porów skóry zauważalnie redukuje ich widoczność. Lekka formuła nie przetłuszcza i nie obciąża skóry. Równomiernie się rozprowadza i pozostawia efekt optycznego wygładzenia. Nawilża i zapobiega przesuszaniu i na wiele godzin daje efekt jednolitej i napiętej skóry. Ułatwia aplikację fluidu i przedłuża trwałość makijażu. Przebadana pod kontrolą lekarza dermatologa. Odpowiednia dla osób o cerze wrażliwej i skłonnej do podrażnień.



Produkt tylko do użytku zewnętrznego.
Zamknąć szczelnie po użyciu.
Jeżeli produkt zmieni wygląd, zapach lub konsystencję przerwać stosowanie.

Skład: Aqua (Water), Cyclopentasiloxane, Glycerin, Cyclohexasiloxane, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Titanium Dioxide (nano), Methyl Methacrylate Crosspolymer, Nylon-12, Propylene Glycol, Stearoyl Inulin, Butylene Glycol, Dimethicone Crosspolymer, Hydrogen Dimethicone, Dimethiconol, Polysorbate 80, Litchi Chinensis Pericarp Extract, Trimethoxycaprylglycerin, Hydrated Silica, Aluminum Hydroxide, Phenoxyethanol, CI 77491, CI 77492, CI 77499 (Iron Oxides).
Cena: 25 zł / 30 g

baza pod makijaż


Moja opinia


Baza nie jest dla mnie koniecznością w makijażu. Używam jej tylko od święta, bo wydaje mi się, że regularne stosowanie mogłoby nam wyrządzić więcej szkód niż korzyści. 
Baza Bell Pore Correcting Primer na pewno przedłuża trwałość makijażu, widać różnicę zwłaszcza latem, kiedy normalnie makijaż spływałby nam z twarzy, a z bazą trwałość jest znacznie lepsza. Baza dobrze matuje, redukuje wydzielanie sebum, możliwe że przez aluminium w składzie.
Natomiast jeśli chodzi o ukrywanie porów, to powiedzmy sobie szczerze, że różnica jest nieznaczna - bynajmniej w moim przypadku. Wygładzenie może minimalne, ale nie zauważalne na pierwszy rzut oka. Zmarszczek też niestety z jej pomocą nie ukryjemy.
Czy nawilża? Ciężko stwierdzić... Mogę powiedzieć, że nie wysusza ;)
Ogólnie cieszę się, że ją mam, bo przydaje się, ale czy jest warta swojej ceny to nie jestem pewna. Ja ją kupiłam za połowę ceny regularnej i taka cena by mnie satysfakcjonowała.
Skład może nie najgorszy, bo bez parafiny i parabenów, ale dosyć chemiczny. Z ciekawszych składników możemy się dopatrzeć tylko ekstraktu z liczi.
Po za tym szkody mi żadnej nie wyrządziła, nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia.
Wystarczyć Was może jej kolor, bo wpada wyraźnie w róż, ale na szczęście na twarzy jest praktycznie bezbarwna. Konsystencja jest idealna, kremowa. Zapach trochę chemiczny, ale słabo wyczuwalny.
Podsumowując - jeśli szukacie bazy w przystępnej cenie, na większe wyjścia, ale nie potrzebujecie czegoś ekstremalnie zabezpieczającego makijaż, to ta baza będzie idealna.
Niżej zdjęcie efektu zastosowania pod podkładem Revlon. W celu uzyskania lepszego efektu proponuję podkład nakładać gąbeczką.

efekt baza pod makijaż

A wy używacie baz pod makijaż? Jeśli tak to zdradźcie jakich... ;)

 

wtorek, 30 sierpnia 2016

"Sekrety urody Koreanek" w pigułce

"Sekrety urody Koreanek - elementarz pielęgnacji"  Charlotte Cho to zdecydowanie najpopularniejsza książka o urodzie w tym roku. Wywołała ona duże poruszenie w naszym kraju i chyba nie bez powodu. Książka ma swój urok i lekko się ją czyta, czy czym zawiera dużo istotnych porad odnośnie pielęgnacji. 

pobierz PDF
Źródło: instagram.com/charlottejcho

Mogłoby się wydawać, że tajniki pielęgnacji Koreanek to coś zupełnie odległe nam - europejkom, ale tak nie jest. Książka jest "elementarzem" - zawiera podstawy pielęgnacji dla każdej z nas. Najistotniejszym wątkiem jest w niej "koreańska pielęgnacja w 10 krokach". Dla mnie te podstawy pielęgnacji nie były obce. W moim poście "podstawy pielęgnacji skóry twarzy dla każdej z nas" zasady pielęgnacji praktycznie się pokrywają z tymi zawartymi w książce. 


Spotkałam się z opiniami, że ta książka nie jest materiałem na takie dzieło, a raczej na jeden wpis na blogu. Po części może tak jest, ale ta książka jest też pewnego rodzaju pamiętnikiem Charlotte Cho. Autorka dużo o sobie opowiada, zapoznaje nas również z kulturą Seulu. Jeśli  ktoś jest zainteresowany tylko urodą, to praktycznie mógłby tylko pooglądać obrazki. Przyznam się, że i ja ominęłam sporo akapitów. Jednak jeśli ktoś lubi czytać i ma szerokie zainteresowania, to książka go wciągnie.



Jeśli chodzi o kwestie pielęgnacji to autorka może "nie odkrywa Ameryki", ale jestem pewna, że znajdziecie tam ciekawostki o których nie miałyście pojęcia. Tak też było ze mną. Niby wiem sporo o pielęgnacji, bo również jak Charlotte Cho kiedyś miałam ogromne problemy z cerą, ale książka istotnie wzbogaciła moją wiedzę. Sporo nowych rzeczy dowiedziałam się na temat filtrów przeciwsłonecznych, wolnych rodnikach, pH kosmetyków, pewnych składnikach kosmetycznych takich jak: kwasy, witaminy, alkohol.




Po za tym w książce znajdziecie mnóstwo przykładów koreańskich kosmetyków. Autorka podaje konkretne swoje ulubione kosmetyki, więc jeśli ktoś chciałby spróbować azjatyckich produktów, to ma je podane na tacy. Dodatkowo w książce możecie znaleźć dużo informacji o Seulu, o miejscach jakie warto tam odwiedzić - głównie w celach pielęgnacyjnych, o K-SPA, o jedzeniu.

plik pdf do pobrania
Źródło: instagram.com/charlottejcho

Podsumowując jest to bardzo fajna książka, nawet dla osób obeznanych w temacie pielęgnacji. Warto ją przeczytać dla usystematyzowania swojej wiedzy.

Zachęcam do przejrzenia ofert sprzedaży książki na Ceneo (klik klik).

A jeśli chcecie mieć mobilną wersję tej książki w formacie PDF, to możecie ją pobrać w zakładce "DO POBRANIA". 


Ciekawa jestem czy już czytałyście i co o niej sądzicie... Pozdrawiam :)



czwartek, 25 sierpnia 2016

Kępki rzęs Inter Vion beauty expert - mój drugi raz ze sztucznymi rzęsami

Moje pierwsze sztuczne rzęsy z Wibo były bardzo słabym wyborem. Były bardzo nienaturalne i długie. Pisałam o nich tutaj.  Nie zraziłam się jednak do końca i postanowiłam poszukać czegoś innego. Mój następny wybór okazał się znacznie lepszy. Postawiłam na kępki rzęs, może nie do końca znanej firmy - Inter Vion - ale nie zawiodłam się. Jesteście ciekawe jak się spisały? Zapraszam.




Kępki rzęs może wymagają trochę nakładu czasu, ale za to efekt jest bardziej naturalny niż w przypadku rzęs na paskach. Możemy osiągnąć efekt jaki sobie wymarzymy, użyć tyle kępek ile nam się podoba. Jeżeli chodzi o kępki rzęs firmy Inter Vion, mamy do wyboru trzy rodzaje długości, a znajdziemy również opakowanie zawierające trzy długości rzęs w jednym. Ja wiedziałam, że wystarczą mi najkrótsze i to był dobry zakup. Rzęsy i tak są zdecydowanie dłuższe niż moje naturalne. Pracuje się z nimi bardzo dobrze. Opakowanie jest bardzo fajne. Rzęsy wytrzymałe. Każdą kępkę można użyć 2-3 razy. Ja zakładałam je chyba cztery razy...i zużyłam może 1-6 opakowania. Wydałam na nie 12,99 zł w drogerii Laboo, więc łatwo przeliczyć, że to był bardzo opłacalny zakup. 
Klej jest bardzo dobry, może nawet zbyt mocny. Przy zdejmowaniu rzęs raz miałam mały problem. Teraz wiem, że lepiej poczekać aż rzęsy się trochę "znoszą". 
Efekt jaki można osiągnąć bardzo mi się podoba. Miałam je dwa razy na weselach, bardzo upiększyły makijaż i ładnie otworzyły oczka.



Poniżej zdjęcia efektu jaki osiągnęłam. Jednak zaznaczam, że założyłam tutaj minimum kępek czyli 6. Nakładałam je na potrzeby tego wpisu, jednak na jakieś szczególne okazje zakładam 8. Efekt jest jeszcze lepszy. 




Przypuszczam, że nie znacie tej firmy... Co myślicie o tych rzęsach? Bo ja jestem bardzo zadowolona i gorąco polecam!