piątek, 6 grudnia 2019

L`biotica Eclat Face Peel, Peeling z kwasami AHA i pyłem wulkanicznym

Dzisiaj opowiem Wam o bardzo ciekawym peelingu z apteki - L`biotica Eclat Face Peel  z kwasami owocowymi i pyłem wulkanicznym. Jest to peeling enzymatyczny dedykowany skórze wrażliwej. Jeżeli jesteście zainteresowane tym peelingiem do zapraszam do lektury.


Od producenta


Peeling Aksamitne Wygładzenie z linii L’biotica ECLAT jest przeznaczony do cery wrażliwej, płytko unaczynionej, ze skłonnością do zaczerwienień.
Peeling został wzbogacony o masło mango, olej awokado i alantoinę. Przywraca cerze blask, pozostawiając ją optymalnie nawilżoną, gładszą i bardziej elastyczną.
Nanieś grubszą warstwę peelingu na oczyszczoną twarz, szyję i dekolt, pozostaw na ok. 10 minut, a następnie spłucz letnią wodą.

Składniki: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Perlite, Glyceryl Stearate Citrate, Isostearyl Isostearate, Glycerin, Butyrospermum Parkii ( Shea ) Butter, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Persea Gratissima ( Avocado ) Oil, Trehalose, Spondias Mombin Pulp Extract, Mangifera Indica ( Mango ) Pulp Extract, Musa Sapientum ( Banana ) Pulp Extract, Mangifera Indica Seed Butter, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Parfum, Lactic Acid, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Polysorbate 20, Polyacrylate 13, Polyisobutene, Sorbitan Isostearate, Limonene.

Efekt na skórze:
• Działanie keratolityczne naturalnych kwasów owocowych
• Oczyszczenie skóry bez konieczności tarcia
• Stymulacja odnowy komórkowej skóry.

Cena: ok 15 zł / 50 ml 




Moja opinia


Peeling L`biotica Eclat Face Peel skutecznie kusi swoim uroczym opakowaniem. Różowa tubka ze złotym zamknięciem urzeknie nie jedną sroczkę. Lecz czy urzeka również działaniem? Peeling enzymatyczny w odróżnieniu do peelingu ziarnistego nie jest tak drastyczny dla skóry. Nie wymaga pocierania, stosujemy go jak maseczkę nakładając na 10 min. 

Jeżeli chodzi o aplikację to należy ona do bardzo przyjemnych, zapach mango rozpieszcza. Konsystencja również jest przyjemna - peeling jest dosyć gęsty, jak pasta, ale z łatwością się rozprowadza. Co prawda producent zaleca nakładać grubą warstwę, jednak intuicyjnie ja nakładam go raczej skąpo. Jedno jest pewne - wydajnością ten peeling nie grzeszy. Nakładając go grubszą warstwą pewnie wystarczyłby na około 6 użyć. Podejrzewam, że w moim przypadku będzie to ok 15 aplikacji. Biorąc pod uwagę fakt, że peeling taki stosujemy 1-2 razy w tygodniu to jednak na pewien okres czasu wystarczy. 
Po 10 minutach od nałożenia peeling zastyga trochę jak glinka, jednak zmycie jest bardzo łatwe. Co ciekawe w trakcie zmywania wyczuwalny staje się pył wulkaniczny, który już w tym momencie złuszcza lekko mechanicznie. 




Efekty użycia nie do końca są widoczne gołym okiem. To peeling enzymatyczny więc oczyszczenie i złuszczenie  nie jest tak oczywiste jak w przypadku peelingów mechanicznych. Peeling ten złuszcza skórę dzięki zawartym enzymom owocowym, które rozpuszczają martwe komórki naskórka i ułatwiają ich złuszczanie. Enzym uaktywnia się po zetknięciu ze skórą i rozpuszcza keratynę – białko, z którego jest zbudowana. 

Skóra po zastosowaniu jest lekko wygładzona i rozjaśniona. Peeling nie podrażnia, nie uczula, nie wysusza. Podsumowując, peeling L`biotica należy do tych delikatniejszych, czyli dedykowany osobom z cerą skłonną do podrażnień. Ja osobiście wolę ziarniste peelingi, więc nie wiem czy do niego wrócę, nie mniej jednak zakup uważam za udany. Na zakończenie wspomnę, że dostaniecie go w aptekach w cenie około 15 zł. Bardzo jestem ciekawa czy spotkałyście się z tym produktem i jak Wam się sprawdził?

środa, 27 listopada 2019

Lovely Gold Highlighter oraz Natural Beauty Blusher


Na dzisiaj przygotowałam recenzje różu i rozświetlacza z Lovely. Oba produkty cieszą się dosyć dobrymi opiniami, a przy tym są to kosmetyki z bardzo niskiej półki cenowej. Jak mi się sprawdziły dowiecie się w dalszej części posta. Na początek tradycyjnie kilka słów od producenta...


Lovely Gold Highlighter 


Wyjątkowy rozświetlacz do twarzy w kamieniu. Formuła skomponowana tak, by nadać maksimum blasku, bez śladu koloru. Nadaje świeżość cerze, usuwa zmęczenie i uwydatnia kości policzkowe. Formuła zawiera proteiny jedwabiu, które nawilżają skórę. Rozświetlacz dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych: ciepłym (gold) i chłodnym (silver).

Skład: Talc, Mica, Ethylhexyl Stearate, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-1, Magnesium Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol, Tocopheryl Acetate, Tin Oxide, Hydrolyzed Collagen, Hydrolyzed Silk, Maltodextrin, [+/-]: CI 77891, CI 77491, CI 77163, CI 77492, CI 77499.



Lovely  Natural Beauty Blusher


Mineralny róż Beauty Blusher. Widocznie poprawia koloryt skóry i długo utrzymuje się bez poprawiania makijażu. Zawiera substancje odżywcze i minerały, wpływające na poprawienie wyglądu i kondycji skóry. Jest dostępny w 6 kolorach, by dobrać odpowiedni do cery, również tej problematycznej. Produkt idealny do modelowania kształtu twarzy.

Skład: Talc, Mica, Magnesium Stearate, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-1, Caprylic/Capric Triglyceride, Ethylhexyl Stearate, Diethylhexyl Syringylidenemalonate, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol, Tocopheryl Acetate, Hydrolyzed Collagen, Hydrogenated Polyisobutene, Phenoxyethanol, Hydrolyzed Silk, Maltodextrin, Palmitic Acid, Benzoic Acid, CI 77891, CI 16035, CI 45410, CI 77163, CI 77491, CI 19140.




Moja opinia

Zacznę od rozświetlacza. Zdarzyło mi się spotkać z opinią, że to zamiennik Mary Lou Manizer. Dla mnie jednak to nie jest aż tak dobry rozświetlacz. Ideał powinien tworzyć piękną błyszczącą taflę, dając efekt mokrej skóry. Moim zdaniem rozświetlaczowi Lovely Gold Highlighter trochę brakuje do ideału. Efekt jaki daje do raczej delikatne złote rozświetlenie, ciężko zbudować z niego "taflę". Dostrzegam w nim dużo drobnych połyskujących drobinek, nie jest to brokat, ale jednak średnio ten efekt mi się podoba. Na gołej skórze, gdy np testujemy produkt na dłoni wygląda on bardzo dobrze, ale już na podkładzie efekt jest nieco inny, co możecie obejrzeć na ostatnim zdjęciu.
Cóż, powiem szczerze, że oczywiście używam tego rozświetlacza, nie powiem że jest kompletnym bublem, ale też efektu wow brak. Za cenę około 10 zł otrzymujemy rozświetlacz, który tej ceny jest wart i nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Może na większe wyjścia jest za słaby, ale na co dzień jak najbardziej się sprawdzi. 



Natomiast róż Lovely Natural Beauty Blusher zaskakuje raczej pozytywnie. Pigmentacja może nie jest ogromna, ale to moim zdaniem duży plus. Intensywność można zbudować jednak nie zrobimy sobie nim krzywdy. Mój kolorek to nr 5, taki dosyć soczysty "lalkowaty" odcień różu, jednak na twarzy wygląda bardzo subtelnie i delikatnie. Nie robi plam, ładnie się rozprowadza.
Mimo, że swatch'ując ten kolor wydaje się on dawać satynową poświatę, to jednak nie zauważam żadnego rozświetlenia na skórze twarzy. 
Jeśli chodzi o opakowania różu i rozświetlacza, to dosyć skromne plastikowe słoiczki, ale do najgorszych nie należą, bo mam je dosyć długo, a opakowania nie są popękane, a napisy pozostają niestarte. 
Oba kosmetyki również nie grzeszą trwałością, raczej tracą na intensywności w miarę noszenia. Wydaje mi się, że 8 godzin to taki ich czas maksymalny. 



Podsumowując, rozświetlacz Lovely Gold Highlighter oraz róż Natural Beauty Blusher to dobre kosmetyki na co dzień: do szkoły czy pracy. Nie są złe, ale na większe wyjścia raczej się nie sprawdzą. A Wy miałyście te produkty? Jak się sprawdziły?

 
 

piątek, 22 listopada 2019

Mini lampy LED UV do paznokci hybrydowch - czy warte zachodu?

Od ponad roku sama wykonuję manicure hybrydowy. Jest to inwestycja, która się szybko zwraca, jeżeli jesteśmy fankami  hybrydy i chodzimy regularnie po salonach kosmetycznych. O tyle o ile co zakup lakierów hybrydowych nie stanowi większego problemu, tak już zakup lampy jest kwestią dosyć indywidualną i sporną, jedne z nas wolą pewnie małe poręczne lampki drugie duże i o dużej mocy lampy, od znanej marki.  Ja posiadam dwie małe lampki LED UV 9 W, czy są warte zakupu dowiecie się niżej.



Na wstępie trzeba zaznaczyć, że nie jestem profesjonalistką w tej dziedzinie, manicure wykonuję tylko sobie - średnio co dwa/trzy tygodnie. Więc też moje wymagania co do lampy wygórowane nie są i nigdy nie były.

Swoje małe chińskie lampki bardzo lubię... Są małe co ułatwia przechowywanie, poręczne - wyciągam z szuflady, podpinam do sieci i już. Nie zauważyłam problemu ze stosunkowo małą mocą - utwardzają normalnie, szybko i równomiernie,  w zależności od lakieru, najczęściej po minucie.




Posiadają po trzy żaróweczki, jedna z włącznikiem minutowym, druga z opcją włączania na 10, 30 i 60 sekund. Diody LED są energooszczędne, a czas pracy tych lamp przewidziano nawet do 30 tys godzin... Czyli teoretycznie nie do zdarcia.

Co do ceny - są bardzo tanie...  Ja za jedną zapłaciłam około 10 zł, druga kosztowała około 15zł. Obie kupiłam na allegro. Podejrzewam, że na aliexpress można je zdobyć jeszcze taniej. 
Póki co problemów nie miałam z nimi żadnych. Spełniają swoją funkcję należycie. Choć spotkałam się z opiniami, że klienci otrzymywali wadliwe lampki, które nie działały od początku, albo spaliły się po kilku użyciach.





Dla minus mają tylko jeden - jeżeli chcemy utwardzić wszystkie pięć palców na raz to drugą ręką trzeba sobie przytrzymać lampę, ale dla mnie nie stanowi to problemu, bo najczęściej i tak kciuk maluję osobno.

Cóż, ja nie rozumiem do końca fenomenu kupowania markowych lamp po 100 zł i więcej, tylko do użytku własnego. Te małe lampki led mnie zadowalają w 100 %. Znacznie lepiej większe pieniądze zainwestować w dobrej jakości lakiery hybrydowe. A Wy czym utwardzacie swoje hybrydy?