sobota, 21 stycznia 2017

Maska kompres GARNIER MOISTURE+ super nawilżenie

Zima nie sprzyja urodzie, bo jest mroźno na zewnątrz i sucho w pomieszczeniach, co błyskawicznie odbija się na naszych twarzach utratą wilgoci i napięcia. Pomóc mogą odpowiednio dobrane maseczki. Ja akurat dostałam do przetestowania maskę kompres dla skóry odwodnionej od Garniera. Maska ma stanowić ekwiwalent tygodnia nawilżania w zaledwie 15 minut. Jak się sprawdziła przeczytacie niżej.





Od producenta


INNOWACYJNOŚĆ PRODUKTU Garnier przedstawia Maskę Kompres Moisture+ Super Nawilżenie, zainspirowaną najnowszymi trendami z dziedziny pielęgnacji skóry prosto z Azji.

Technologia oparta na naturalnych składnikach, kwasie hialuronowym i serum nawilżającym, nawilża skórę aż do 24 godzin. Maseczka wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, dzięki czemu pomaga chronić ją przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych i pozwala zachować młody wygląd na dłużej.

Materiał ze 100% naturalnego włókna celulozowego idealnie dopasowuje się do kształtu twarzy.

MASKA KOMPRES MOISTURE+
SUPER NAWILŻENIE DLA SKÓRY ODWODNIONEJ
EKSTRAKT Z GRANATU + KWAS HIALURONOWY + SERUM NAWILŻAJĄCE
BOMBA SKUTECZNOŚCI DLA SKÓRY ODWODNIONEJ

Maska Kompres Moisture+ Super Nawilżenie dla skóry odwodnionej jest wzbogacona ekstraktem z granatu.

Nawilża skórę i odpowiada na jej potrzeby, oferując efekt skutecznego nawodnienia, dodaje blasku, a drobne zmarszczki wydają się zredukowane.*

*Po 3 zastosowaniach





SKUTECZNOŚĆ
    Poprawa promienności cery według 70%* kobiet
    Większa świeżość skóry według 85%* kobiet
    Maska dająca wrażenie otulenia, wywołując efekt „opatrunku” według 80%* kobiet
PRZYJEMNOŚĆ UŻYWANIA
    Przyjemność konsystencji produktu doświadczona przez 87%** kobiet
    Brak uczucia tłustej skóry po zastosowaniu według 94%** kobiet
*Bezpośrednio po pierwszym zastosowaniu w grupie 54 kobiet **Po 1 tygodniu stosowania w grupie 54 kobiet.

Skład: Aqua/Water, Propylene Glycol, Glycerin, Alcohol, Panisic Acid, Dipotassium Glycyrrhizate, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Hamamelis Virginiana Leaf Water/Witch Hazel Leaf Water, Hydroxyethylcellulose, Limonene, Mannose, Methylparaben, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Potassium Hydroxide, Potassium Sorbate, Propylparaben, Punica Granatum Fruit Extract, Pvm/Ma Copolymer, Sodium Benzonate, Sodium Hyaluronate, Sorbic Acid, Sorbitol, Xanthan Gum, Parfum/Fragnance.

Cena: 8,99 zł  <klik>



Moja opinia


Maseczki w płachcie do moich ulubionych nie należą. Zraziłam się głównie po maskach hydrożelowych, których stosowanie to była dla mnie prawdziwa udręka. Ta natomiast okazała się w stosowaniu całkiem przyjemna. Wielki plus dla niej, że łatwo i idealnie się dopasowuje do twarzy i nie zjeżdża z niej. Otwory na oczy, usta i nos są całkiem wymiarowe. Maseczka jest bardzo mocno nawilżona. Nawet po zdjęciu jej po 30 minutach nadal jest mokra na tyle, że żal ją wyrzucać. Ja jej resztki wykorzystałam na nawilżenie całego ciała.

Jeśli spojrzymy na skład to od razu zauważymy, że nie jest zbyt ciekawy. Alkohol i parabeny... trochę kontrowersyjne. Jednak są też przyjemniejsze składniki jak hydrolat z liści oczaru, który stosowany na skórę działa ściągająco, antybakteryjnie, łagodząco, promuje gojenie i regenerację podrażnionej skóry, odświeża, zmniejsza zaczerwienienie i drobne wybroczyny, wzmacnia i zwęża naczynka, reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejszając produkcję sebum, wspomaga walkę z wolnymi rodnikami i przedwczesnymi oznakami starzenia. W składzie znajduje się również wyciąg z owocu granatu, który jest silnym antyutleniaczem. Zawiera witaminy (m.in. duże stężenie wit. C) i sole mineralne. uelastycznia skórę, spowalnia utratę kolagenu. Działa przeciwbakteryjnie. Szkoda, że te dwa w/w składniki nie stanowią bazy w składzie...




Co mogę powiedzieć o działaniu? Cóż... Maseczki w płachcie są ostatnio bardzo opiewane i lubiane, jednak nie są czarodziejską różdżką, za dotknięciem której brzydkie kaczątka zamieniają się w łabędzie...;)
Uważam, że maseczki te robią swoje i są skuteczne, ale nie po jednorazowym użyciu. Trzeba przyznać, że ich stosowanie sprawia przyjemność. Przez te 15 minut można się poczuć jak w SPA i zrelaksować. Jednak efektu woow nie osiągniemy. Zdecydowanie skóra po zastosowaniu tej maseczki wydaje się dogłębnie nawilżona i delikatnie napięta, ale nie jest to nic szczególnego.

Podsumowując powiem, że maseczka nie jest zła, bo nic złego nie robi, ale też cudów nie zdziała. Nie wiem czy wrócę do tej maski. Ewentualnie może się zdecyduję na wersję z zieloną herbatą. Jeśli chodzi o cenę to nie jest wysoka jak na maskę w płachcie. Myślę, że można zaryzykować i ją wypróbować jeśli jesteście fankami tego typu masek.

Chętnie się dowiem jakie wy testowałyście maski w płachtach i które z nich polecacie?



  

8 komentarzy:

  1. Skoro nie jest zła to chyba wypróbuję:) Ja nawet lubię maseczki w płacie:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam tych masek jeszcze, może kiedyś się skuszę ale faktycznie skład taki sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię maski w płachcie ale te oryginalne, azjatyckie. Po nich naprawdę widzę różnicę. Ta na mojej skórze nie zrobiła nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi się odnieść bo nie próbowałam tych azjatyckich :)

      Usuń
  4. Zostanę przy azjatyckich wersjach - alkohol w składzie to nic dobrego ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi np alkohol nie przeszkadza, ale co raz bardziej mam ochotę na te azjatyckie. martwi mnie fakt, że w nich skład jest po chińsku xD

      Usuń
  5. ja nie przepadam za takim rodzajem maseczek:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzadko kiedy robię sobie maseczki. Teraz skłaniam się do regularnego stosowania serum na wieczór. Bardzo polubiłam kosmetyki firmy Liqpharm, dają mi więcej satysfakcji niż zrobiona od czasu do czasu maseczka :)

    OdpowiedzUsuń

♥ Dziękuję za komentarze. Postaram się odwdzięczyć tym samym.

♥ Każde odwiedziny są dla mnie powodem do uśmiechu. Będzie mi bardzo miło jeśli zostaniesz na dłużej.