czwartek, 8 lutego 2018

Fluid kryjący za grosze - Bielenda

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję podkładu. Ostatnio schodzą one u mnie bardzo szybko, dlatego co raz więcej u mnie na blogu podkładów i fluidów. Najczęściej sięgam po marki Rimmel, Revlon,  ostatnio pojawił się podkład z L’Oréal i Max Factor a obecnie jestem już w posiadaniu pewnego podkładu z Maybelline, o którym napiszę wkrótce. Dzisiaj natomiast na blogu zagości  fluid kryjący Cover z Bielenda Make-Up Academie. Jest to mój pierwszy fluid z Bielendy i chyba zarazem najtańszy jaki kiedykolwiek posiadałam. Jak łatwo się domyślić na pewno ma on swoje wady i zalety... Czy był warty zakupu dowiecie się niżej.



Od producenta



Kryjący fluid w doskonały sposób poprawia wygląd cery mieszanej, z niedoskonałościami i zmianami pigmentacyjnymi, zapewniając jej aksamitną gładkość i jednolity wygląd. Wysoka zawartość stapiających się ze skórą mikropigmentów: poprawia i wyrównuje koloryt, kryje niedoskonałości, przebarwienia i drobne zmarszczki, matuje.
Fluid doskonale dopasowuje się do cery, dając naturalny świeży efekt, a ultra lekka, nietłusta konsystencja nie obciąża jej. Jedwabista, nasycona mikropigmentami formuła z technologią IDEALNEGO KRYCIA adaptuje się do światła i kształtu twarzy, precyzyjnie rozprowadza, zapewniając przyjemną aplikację i doskonały jednolity efekt korekty i krycia.
Fluid zawiera witaminę E o działaniu przeciwstarzeniowym, nawilżającym, wygładzającym i zmiękczającym naskórek.


Skład: Aqua (Water), Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Propylene Glycol, Trimethylsiloxysilicate, PEG/PPG 18/18 Dimethicone, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Magnesium Sulfate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Tocopheryl Acetate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Disteardimonium Hectorite, Triethoxycaprylylsilane, Propylene Carbonate, Silica Dimethyl Silylate (nano), Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499.



Cena: 12,99zł / 30 g (Rossmann)

odcień 0


Moja opinia


Posiadam odcień 0, który jest najjaśniejszym kolorkiem. Podkład za tak niską cenę oczywiście musi mieć jakieś wady, ale może zacznę od zalet. Po pierwsze fluid ten ma zdecydowanie żółte tony, co dla mnie jest plusem. Ma bardzo ładne wykończenie, lekko matowe, do tego krycie jest na prawdę bardzo dobre. Nie jest zbyt ciężki, bardzo dobrze się z nim pracuje, nie pozostawia smug, nie podkreśla suchych skórek, ani zmarszczek czy porów. Po nałożeniu mam wrażenie nawilżenia skóry. Opakowanie w postaci tubki, takie jak lubię najbardziej. Fluid ten ogólnie nie zaszkodził  mojej cerze, nie zapchał, nie uczulił, nie wysuszył. Skład raczej standardowy jak w każdym podkładzie drogeryjnym. Kupiłam go za około 10 zł w promocji, więc cena jest też zdecydowanym plusem.




A wady?  No cóż... To co mi najbardziej przeszkadza jego ciemnienie. Od razu po wyciśnięciu odcień 0 przypomina kolor 150 The buff z Revlona, który dla mnie zimą jest odcieniem idealnym, natomiast już po minucie ciemnieje do co najmniej 180 Sand Beige. Kolejną jego wadą jest średnia trwałość, wytrzymuje około 6 godzin po dobrym przypudrowaniu, ale to w przypadku mojej tłustej cery, na normalnej wytrzyma zdecydowanie dłużej, więc myślę, że akurat trwałość może być u niektórych z Was plusem.  Do tego trochę się ściera z brody i nosa w trakcie noszenia, ale to jak większość podkładów. Wydaje mi się również, że jest on słabo wydajny, chyba żaden podkład mi się nie skończył tak szybko jak ten.


kolor jasny 0


Podsumowując, powiem, że za tą cenę można go wypróbować. Ja na pewno do niego wrócę na wiosnę, kiedy moja cera zostanie muśnięta pierwszymi promieniami słońca. Na co dzień spełnia moje oczekiwania. Cena jest bardzo korzystna, a fluid bardzo ładnie wygląda na mojej cerze. Jeśli szukacie czegoś taniego i dobrze kryjącego na co dzień, a Wasza cera nie jest zbyt tłusta i jasna, to zdecydowanie warto go kupić...

A Wy znacie jakieś tanie a dobre podkłady?


czwartek, 1 lutego 2018

Z serii tanie a dobre... - pomadka Bell Matt Liquid Lips

Zdecydowaną większość kosmetyków w mojej toaletce stanowią te z niższych półek cenowych. Wyznaję zasadę - jeśli nie widać różnicy to po co przepłacać. Tym razem odkryłam bardzo tanią i świetnie sprawdzającą się pomadkę matową marki Bell, o której Wam dzisiaj opowiem. Zapraszam na recenzję.


Od producenta


Absolutny hit ostatnich sezonów – pomadka matowa w płynie. Dzięki płynnej konsystencji gładko rozprowadza się na ustach i już chwilę po nałożeniu tworzy trwałą, matową warstwę. Nie wysusza przy tym ust i nie podkreśla skórek. Dodatek wosku pszczelego nawilża i zmiękcza usta. Nie rozmazuje się, nie ściera i pozostawia matowy efekt na wiele godzin. Wystrzałowe, intensywne kolory z kolekcji ożywią makijaż.


pomadka matowa


Moja opinia



Pomadkę tą można dostać chyba tylko i wyłącznie w Biedronkach. Kolorów jest kilka do wyboru. Ja posiadam numer 1 - jest to brudny pastelowy róż. Pomadka ta posiada zdecydowanie więcej zalet niż wad i można ją z powodzeniem porównywać do tych ze znacznie wyższych półek cenowych. Zacznę od tego że opakowanie jest klasyczne, z wygodnym i precyzyjnym aplikatorem. Zapach jakby malinowy, delikatny, ładny. Pomadkę bardzo łatwo nakłada się na usta, dosyć szybko zastyga, ale w wyjątkowo komfortowy sposób - nie tworzy skorupy, nie jest w znaczący sposób wyczuwalna. Leciutko się klei, ale w porównaniu do innych matowych pomadek to można powiedzieć, że ma prawie pudrowe wykończenie. Pomadka ta nie wysusza ust, co jest największą jej zaletą. Nie podkreśla suchych skórek, nie zbiera się w załamaniach. Już jedna warstwa zapewnia całkowite krycie, choć dwie dają jeszcze lepszy efekt. Same zobaczcie na poniższym zdjęciu.


efekt na ustach


Co jeszcze ciekawe - jako jedna chyba z nielicznych pomadek tego rodzaju - nie odbija się na szklankach czy nawet skórze. Jest dosyć trwała, nie zjada się zbyt łatwo, a jeśli zajdzie potrzeba uzupełnienia ubytków to nie jest to problemem, bo nadal będzie się ładnie prezentowała. Łatwo się zmywa płynem do demakijażu.
Składu nie analizowałam dokładnie, domyślam się, że może nie być idealny, ale obiecany przez producenta wosk pszczeli w nim znalazłam.
Do tego pomadka jest tania i super wydajna. Hmm, czy ma jakieś wady? Chyba tylko jedną... uzależnia ;) 
Szczerze zachęcam do wybrania się do Biedronki i  wypróbowania tej pomadki na własnych ustach. Ja napewno wybiorę się po inne kolory jako tylko skończą mi się zapasy innych marek. 

A Wy znacie te pomadki? Lubicie?



wtorek, 23 stycznia 2018

Rosyjskie białe glinki: krymska i jordańska

Rosyjskie naturalne glinki zyskują co raz to większą popularność. Ja je poznałam około rok temu i wygląda na to, że zagoszczą w mojej łazience na długi czas. Czym sobie na to zasłużyły?  Z pewnością - niską ceną, skutecznym działaniem i naturalnym składem. Jeśli chcecie wiedzieć więcej to zapraszam do lektury.



Naturalna biała glinka z Jordanii nad brzegiem Morza Martwego legendarnego regionu świata obfitującego w skarby natury przeznaczone dla zdrowia i urody. Maseczka wykonana z białej glinki jordańskiej to doskonały kosmetyk dla skóry tłustej. Już po pierwszym zastosowaniu pory są znacznie zwężone, a skóra staje się aksamitna i matowa.

Dodatkowo okłady z glinki zastosowane na skórę ciała to skuteczne narzędzie w walce z cellulitem. Biała glinka jordańska przywraca skórze witalność i pomaga pozostać w zgodzie z naturą.




Krymska glinka biała to pradawny środek upiększający, który dodaje skórze zdrowia i poprawia jej kondycję. Pod względem właściwości glinka krymska często porównywana jest do błota z Morza Martwego.

Wyjątkowe właściwości absorbujące białej glinki krymskiej marki Fitokosmetik sprawiają, że glinka ta pochłania zanieczyszczenia z powierzchni skóry, matuje, zmniejsza błyszczenie się skóry i nadaje przyjemne odczucie świeżości. Stosowana na skórę twarzy i ciała glinka krymska to to bardzo skuteczny naturalny środek oczyszczający, tonizujący.

Waga netto: 100g
Sposób użycia: Glinkę należy zalać ciepłą wodą, mieszać do uzyskania konsystencji śmietany. Otrzymaną maskę nałożyć na 5 do 15 minut. Dla uzyskania najlepszych efektów maskę należy stosować 2-3 razy w tygodniu.
Cena: około od 5 do 10 zł



 Moja opinia


Zacznę od tego, że asortyment tych glinek jest dosyć szeroki. W sprzedaży są jeszcze inne glinki tj: zielona, błękitna, niebieska, czarna, czerwona, różowa o przeróżnych właściwościach od oczyszczających przez ujędrniające, tonizujące po odmładzające, jednym słowem dla każdego coś miłego.

Ich ceny w internecie zaczynają się od 4 zł z groszami, ja kupuję je stacjonarnie po 6 zł. A do tego są one bardzo wydajne... Jedno opakowanie wystarczy na kilkanaście razy.

Wypróbowałam póki co tylko te białe glinki, które są uwiecznione na zdjęciach, choć jestem przekonana, że wszystkie mają bardzo podobne działanie.

Glinki te mają bardzo przyjemne, skuteczne działanie. Skóra po ich użyciu jest oczyszczona, zmatowiona, miękka i gładka. Cera staje się uspokojona, rozjaśniona, jakby od razu zdrowsza. Pory się zwężają, wypryski szybciej goją, a ślady po nich szybciej znikają.




Glinki te mają zapach raczej błotny, ale nie jest nieprzyjemny. Po kilku minutach zasychają w skorupę, dlatego zaleca się spryskiwanie maseczek wodą czy hydrolatem. Zmywanie maseczki nie sprawia większego kłopotu.

Dla mnie jedynie kłopotliwe jest rozrabianie tych glinek, ale wynika to tylko i wyłącznie z mojego lenistwa, bo przyzwyczajona jestem do gotowych produktów. Z tego powodu nie sięgam po nie aż tak często jakbym chciała.

Podsumowując poleciłabym te białe glinki głównie osobom z trądzikiem czy niedoskonałościami. Ja jestem z nich bardzo zadowolona i  na pewno sięgnę po kolejne opakowania.

A Wy już znacie te rosyjskie glinki? Które polecacie?