sobota, 19 listopada 2016

Kuracja kwasem glikolowym - część 2.

Dzisiaj druga część o kuracji kwasem glikolowym. Ostatnio opowiedziałam Wam trochę o kwasie i o mojej pierwszej fazie kuracji. Przedstawiłam efekty używania toniku 10% przez dwa tygodnie. Teraz przyszedł czas aby podzielić się z Wami efektami peelingów. Jak je wykonywałam, jak przebiegały i jaki ostateczny efekt kuracji kwasem glikolowym otrzymałam dowiecie się niżej. Zapraszam do lektury ;)



Peeling kwasem glikolowym


Zabieg kwasem glikolowym to po prostu peeling chemiczny. W stężeniu 30-50% jest to peeling bardzo powierzchowny, w stężeniu 50%-70% - powierzchowny (zakres penetracji od naskórka do warstwy brodawkowatej skóry właściwej). Zabieg kwasem glikolowym w stężeniu 70% jest peelingiem średnio głębokim (zakres penetracji od naskórka poprzez warstwę brodawkowatą do warstwy siateczkowatej skóry właściwej).

Peelingi o działaniu bardzo powierzchownym i powierzchownym mają przede wszystkim za zadanie odświeżyć skórę. Ich efekt jest bardzo dobrze widoczny, zwłaszcza na skórze ze skłonnością do łojotoku.
Peeling średnio głęboki stosuje się na trądzik w fazie aktywnej, z powodu melazmy i w celu wygładzenia delikatnych, płytkich zmarszczek. Peeling głęboki poprawia wygląd blizn potrądzikowych oraz głębszych zmarszczek.

Kwas glikolowy działa na zasadzie rozluźniania łączeń międzykomórkowych w martwym naskórku. Dzięki temu martwe komórki mogą być złuszczone. Zabieg kwasem glikolowym głęboko oczyszcza pory skóry, a także mobilizuje komórki skóry do regeneracji. Kwas glikolowy poprawia także krążenie krwi w skórze co sprawia, że produkcja elastyny i kolagenu w skórze się zwiększa, poprawiając sprężystość i napięcie skóry.

Możliwe powikłania:
  • podrażnienie, pieczenie, świąd, ból – są często związane z peelingami skóry wrażliwej.
  • utrzymujący się rumień – rumień jest normalnie występującym zjawiskiem i powinien zniknąć do 3-5 dni po peelingu powierzchownym, 15-30 dni po średnim peelingu.
  • obrzęk – następuje około 24-72 godzin po zabiegu – szczególną uwagę należy zwrócić w przypadku skóry cienkiej, atroficznej, suchej, gdyż wtedy peeling będzie penetrował głębiej. Zazwyczaj obrzęk ustępuje samoistnie, może być łagodzony okładami z lodu.
  • pęcherze – mogą wystąpić po peelingu kwasem glikolowym o stężeniu 70%.  Aby im zapobiec, zabezpiecza się wazeliną takie okolice jak fałd nosowo-wargowy, kącik oka, kącik ust.
Według przyjętej opinii peelingi powierzchowne są bezinwazyjne oraz bezpieczne dla wszystkich typów skóry.

Stężenia - proporcje na peelingi:
  • 20% - 3,75 ml wody +   1,5 ml kwasu      lub      1,25 ml wody  +  0,5 ml kwasu
  • 30% - 2,35 ml wody + 1,75 ml kwasu      lub      1,25 ml wody  +  0,9 ml kwasu
  • 40% - 1,87 ml wody +   2,5 ml kwasu     lub     0,94 ml wody  + 1,25 ml kwasu
  • 50% -   1,2 ml wody  +      3 ml kwasu    lub     0,60 ml wody  +  1,5 ml kwasu
Gdzieś przeczytałam, że na całą twarz potrzeba 5 ml gotowego płynu, ale moim zdaniem jest to zdecydowanie za dużo. 2-3 ml były dla mnie idealne.
Na początek sugerowałabym zacząć od stężenia 20%, aby zobaczyć jak reaguje Wasza skóra. Do przygotowania peelingu przyda się niewielkie naczynie np. kieliszek  oraz wacik kosmetyczny. 
Peelingi najlepiej wykonywać raz na 7/14 dni. Zalecane jest 4-6 aplikacji, w przedziale czasowym nie dłuższym niż 3 miesiące. Buteleczka 7 ml kwasu wystarczyła mi na dwa tygodnie używania toniku, jeden peeling o stężeniu 20%, jeden o stężeniu 30%, jeden peeling 40% oraz jeden 50%. Na tym moja kuracja się zakończyła.

Taką serię zabiegów kwasem glikolowym można kontynuować później w łagodnej wersji 15% 3-5 razy do roku, aby utrzymać efekty terapii.

złuszczanie


Pielęgnacja po zabiegu


Po zabiegu kwasem glikolowym trzeba pamiętać, aby delikatnie traktować skórę, pozbawioną warstwy martwego naskórka, tworzącego zwykle barierę ochronną. Ważna jest ochrona skóry przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB. Należy więc stosować krem z filtrem (spf 30 lub 50) przed każdym wyjściem na zewnątrz. Ze względu na możliwe przebarwienia słoneczne dobrze jest zaplanować kurację na jesień, kiedy jest najmniejsze nasłonecznienie. A zakończyć ją należy najpóźniej w marcu. Mi trafiła bardzo dobra pogoda na kurację. Praktycznie zero słońca.

Po każdym peelingu przez 24 h, najlepiej nie wykonywać makijażu. Należy solidnie nawilżyć i natłuszczyć skórę. Bardzo polecane są maski algowe.

 Efekty końcowe kuracji


Powiem szczerze, że osiągnęłam wymarzone efekty. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam tak czystą cerę, bez żadnych niedoskonałości. Jestem naprawdę zaskoczona, że kwas może aż tyle zdziałać. Mało tego, że wypryski już się nie pojawiają... dodatkowo zniknął problem rozszerzonych porów - teraz są praktycznie niewidoczne. Również koloryt skóry mocno się ujednolicił, wszelkie przebarwienia po trądziku zniknęły. Spłyciły się również blizny, które - może niewielkie, ale jednak były widoczne na żuchwie.

Czy dużo mnie to kosztowało? Jeśli chodzi o kwestie finansowe do około 18 zł. Jeśli chciałabym uzyskać podobne efekty u kosmetyczki - kosztowałoby to kilkaset złotych. Natomiast jeśli chodzi o wysiłek i poświęcenie, to również nie było tragedii. Nie odnotowałam jakiegoś strasznego złuszczania. Po codziennym używaniu toniku po czasie zaczęło dawać o sobie znać. A jeśli chodzi o peelingi, to prawie żadnego łuszczenia nie było. Jednak na twarzy dało się odczuć działanie kwasu. Zaraz po nałożeniu czuć pieczenie i mrowienie, ale można spokojnie wytrzymać kilka minut. Przez kilka godzin po zabiegu skóra jest trochę podrażniona, zaczerwieniona i jakby osłabiona. Nakładanie makijażu słusznie jest niezalecane. W trakcie terapii twarz nie wyglądała u mnie zbyt pięknie. Miałam trochę strupków - głównie po prosakach, które kwas pokonał. Do tej pory żaden środek nie dał sobie z nimi rady, a kwas - owszem. Co prawda jeszcze ich trochę zostało w okolicach oczu, ale tych najbardziej widocznych udało mi się pozbyć.

Podsumowując - było naprawdę warto zaryzykować. I w sumie nie było się czego bać w moim przypadku. Ja nie będę Was namawiać do stosowania kwasów na własną rękę, bo tak naprawdę jest to dosyć inwazyjne i można sobie zrobić krzywdę. Każdy jest inny i każda skóra może inaczej zareagować.

Ja na pewno będę wracać do tematu kwasów. Już planuję zakup kolejnej buteleczki... tym razem zastanawiam się nad mieszanką kwasów. Kuszą mnie również gotowe produkty, choć nie jestem pewna czy nie za małe stężenie oferują.

To tyle na dziś. Na koniec efekty. Środkowe zdjęcie to uwieczniony stan po stosowaniu toniku po dwóch tygodniach. Tak naprawdę między drugim na trzecim zdjęciem mogłam wstawić zdjęcie pośrednie, ale chciałam Wam oszczędzić tego widoku ;)

Pozdrawiam! 





7 komentarzy:

  1. sama bałabym się zrobić sobie kurację kwasami, w tamtym roku chodziłam do kosmetyczki, ale tak średnio mi te zabiegi pomogły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słyszałam, że bardzo mało jest osób niepodatnych na działanie kwasów. być może do nich niestety należysz. choć jest też taka opcja, ze kwasy były źle dobrane albo stężenie... można polemizować...

      Usuń
  2. Świetne efekty. Ja zaczęłam kurację gotowym serum LIQ CG z 7% kwasem glikolowym. Efekt złuszczania był widoczny już po kilku aplikacjach. Myślę, że w moim przypadku ten produkt w zupełności wystarczy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba właśnie skusiłaś mnie kurację tym kwasem ;)

    OdpowiedzUsuń

♥ Dziękuję za komentarze. Postaram się odwdzięczyć tym samym.

♥ Każde odwiedziny są dla mnie powodem do uśmiechu. Będzie mi bardzo miło jeśli zostaniesz na dłużej.