niedziela, 5 lutego 2017

INCI bez tajemnic ⎸ Fakty i mity ⎸ Bezpieczeństwo kosmetyków

INCI to angielski skrót od : International Nomenclature of Cosmetic Ingredients. Pod tą nazwą kryje się system mający na celu ujednolicenie nazewnictwa składników kosmetycznych stosowanych do ich produkcji. Woda, emolienty, konserwanty, substancje powierzchniowo czynne, kompozycje zapachowe i środki konsystencjotwórcze, to tylko niektóre ze składników stosowanych w kosmetykach. Skład kosmetyków to tak naprawdę temat rzeka, ale uważam, że warto się w niego zagłębić. Co prawda od różnorodności zdań na temat składników, których powinniśmy unikać, albo które powinniśmy wybierać można dostać zawrotu głowy, ale uważam że warto wypracować swoje osobiste zdanie na ten temat. Warto też znać podstawy o tajemniczym INCI i co się w nim kryje. Dzisiaj wpis właśnie na temat składu kosmetyków oraz ich bezpieczeństwie. Zachęcam do lektury.


Co znajdziemy w składzie?


Pierwszą grupą surowców, których ilość w formulacji jest największa, są składniki bazy kosmetycznej. Mogą stanowić nawet ponad 90% składu. W zależności od rodzaju kosmetyku, jego formy i przeznaczenia może być to: woda, alkohol lub surowiec tłuszczowy. Najczęściej na początku składu pojawia się woda. Kolejnym często stosowanym rozpuszczalnikiem jest alkohol, zazwyczaj jest to etanol i izopropanol. Ostatnia grupa surowców podstawowych to różnego rodzaju surowce tłuszczowe: oleje, tłuszcze i ich pochodne. Baza kosmetyczna jest niezwykle ważna i to ona w dużym stopniu determinuje szybkość wnikania składników aktywnych do skóry.

Kolejną grupę stanowią substancje pomocnicze, które pomagają najczęściej w łączeniu ze sobą wody i surowców tłuszczowych w trwały sposób, tak aby dodatkowo osiągnąć odpowiednią konsystencję i stabilność kosmetyku. Mowa tu o emulgatorach, które łączą fazę wodną i olejową w emulsję. Struktura emulgatorów wpływa na ich właściwości i oddziaływanie na skórę. Popularne emulgatory to m.in. Isosteareth-10, Lecithin, Glyceryl Laurate, Cocamide MEA, PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate, Polysorbate 80, Ceteareth-20 i wiele innych. Jeśli chodzi o preparaty do mycia bardzo popularnym emulgatorem jest SLES (Sodium Laureth Sulfate), który złą sławę zyskuje przez swój potencjał drażniący.
Często jako zamiennik stosuje się jego pochodne np. pochodną magnezową (Magnesium Laureth Sulfate). Aby złagodzić potencjał drażniący SLES dodaje się do kosmetyku pomocnicze np. Cocamidopropyl Betaine lub inne substancje łagodzące podrażnienia i renatłuszczające skórę.

Kolejną grupą, zazwyczaj najważniejszą dla konsumentów, są składniki aktywne, czyli to, co wyróżnia kosmetyk. Możemy je spotkać w kosmetyku  w stężeniu maksymalnie kilku procent. Jak sama nazwa wskazuje są to substancje, które w aktywny sposób oddziałują na naszą skórę i polepszają jej kondycję.
Składniki czynne działają na powierzchni skóry (w obszarze warstwy rogowej naskórka) i włosów lub docierają do głębszych warstw skóry. Substancje aktywne stosowane w kosmetykach są to m.in. substancje czynne pochodzenia roślinnego, aktywne peptydy, substancje hamujące działanie wolnych rodników, substancje o działaniu przeciwbakteryjnym, łagodzącym, przeciwzapalnym, złuszczającym itp. Niektóre substancje aktywne mogą wykazywać działanie wielokierunkowe, jak np. witaminy A, E i C, alfahydroksykwasy.

Składnikami, które zazwyczaj znajdują się na końcu składu są konserwanty, składniki zapachowe i barwniki. Konserwanty zabezpieczają kosmetyk przed rozwojem wirusów, bakterii oraz grzybów.  Mówiąc wprost, gdyby Twój krem w słoiku nie zawierał żadnych konserwantów, a Ty codziennie wkładałbyś do niego palce po kilku dniach krem stałby się bombą biologiczną, pełną bakterii i grzybów, także tych chorobotwórczych, jak gronkowiec złocisty czy pałeczki ropy błękitnej. Przykładowe konserwanty to np. Imidazolidinyl urea, Ethylparaben, Methylparaben, Iodopropynyl Butylcarbamate, Methylisothiazolinone. Są to bardzo ważne składniki kosmetyku, choć ich stężenie jest niewielkie, zazwyczaj poniżej 1%.

Źródłem pięknego zapachu kosmetyku mogą być substancje otrzymywane syntetycznie lub kompozycje zapachowe stworzone z naturalnych olejków eterycznych. Składniki zapachowe mogą często być źródłem alergii kontaktowej. Szacuje się, że niektóre składniki zapachów mogą uczulać ok 1-3% Europejczyków.

Barwniki to dodatki nadające kolor kosmetykowi i/lub barwiące skórę, włosy, paznokcie. Bardzo często ich nazwa INCI składa się ze skrótu CI (ang. Colour Index), po którym następuje szereg cyfr np. CI 32170.

Kolejność ma znaczenie


Kolejność składników w INCI nie jest przypadkowa. Na początku składu zawsze znajdują się substancje, których jest w kosmetyku najwięcej. I tak kolejno wymieniane są surowce wraz z malejącym stężeniem, aż dochodzimy do stężeń wynoszących 1% i mniej. Składniki, których zawartość w kosmetyku jest mniejsza niż 1% są wymieniane na końcu.  Dla tak  niskich stężeń kolejność może być już dowolna, według uznania producenta. Zazwyczaj substancje aktywne i inne wartościowe składniki, których stężenie  jest mniejsze niż 1% są wymieniane wcześniej w składzie, co może sugerować ich większą ilość, choć wcale nie musi tak być. Jest to jeden z typowych chwytów marketingowych wykorzystywany przez firmy kosmetyczne. 

Ocena bezpieczeństwa


Każdy kosmetyk przed pojawieniem się na półkach sklepowych przechodzi przez szereg testów i indywidualną ocenę bezpieczeństwa, przeprowadzoną przez wykwalifikowanych ekspertów.
Nad bezpieczeństwem składników kosmetyków czuwa Komisja Europejska oraz organ doradczy – Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (Scientific Committee on Consumer Safety – SCCS). SCCS to zespół ekspertów złożony z niezależnych toksykologów z instytucji naukowych i organów administracji. Komitet ocenia bezpieczeństwo wszystkich składników, co do których istnieją wątpliwości.

Ocena bezpieczeństwa kosmetyku składa się z szeregu dość skomplikowanych czynności:
  1. Ocena zgodności składu produktu z przepisami prawa,
  2. Ocena toksykologiczna składników kosmetyku,
  3. Ocena ekspozycji lub inaczej ocena narażenia,
  4. Ocena ryzyka dla składników kosmetyku,
  5. Ocena wyników badań gotowego kosmetyku,
  6. Ocena przypadków niepożądanego działania,
  7. Przygotowanie raportu z oceny bezpieczeństwa kosmetyku.

Kosmetyk stosowany według zaleceń producenta jest bezpieczny dla konsumentów i nie może przekraczać dopuszczalnych stężeń substancji, które reguluje Komisja Europejska.

Fakty i mity


Prawo Unii Europejskiej wymaga szczegółowej oceny bezpieczeństwa produktów kosmetycznych i wszystkich składników przed wprowadzeniem produktu do obrotu. Mimo to, w internecie i innych mediach, często pojawiają się informacje o rzekomej szkodliwości składników kosmetyków i samych produktów kosmetycznych. Powszechne są opinie, że składniki kosmetyków zaburzają gospodarkę hormonalną, wywołują alergie i podrażnienia, odkładają się w organizmie czy wręcz powodują choroby.
Poniżej lista składników, które najczęściej budzą wątpliwości  lub wokół których narosło najwięcej mitów.

  • Parabeny
  • Parafiny i oleje mineralne
  • SLS i SLES
  • Glikol propylenowy
  • PEG-i
  • Aluminium
  • Silikony
  • Talk
1. Parabeny to konserwanty – w kosmetykach hamują rozwój drobnoustrojów pochodzących między innymi z naszej skóry czy z powietrza. Zabezpieczają kosmetyk przed rozwojem mikroorganizmów – również tych chorobotwórczych, jak gronkowiec złocisty (Staphylococcus aureus), czy pałeczki ropy błękitnej (Pseudomonas aeruginosa). Niektóre parabeny występują w naturze! Na przykład metyloparaben występuje w borówce amerykańskiej. Parabeny występują naturalnie również w sokach owocowych i winie, a także w soi, wiśniach, marchewkach, ogórkach i jagodach.
Są to jedne z najlepiej przebadanych pod względem bezpieczeństwa konserwantów. Są bardzo dobrze tolerowane przez skórę, a procent osób, u których wywołują reakcje alergiczne jest bardzo niski.


2. W internecie można znaleźć wiele nieprawdziwych informacji nt. niebezpieczeństwa parafin, m.in. że są związkami toksycznymi, że po aplikacji na skórze powodują „zatykanie porów, uniemożliwiają skórze oddychanie, co prowadzi do kumulowania się toksyn w organizmie”. Sugerują również, że w wyniku regularnego stosowania kosmetyków na skórę może dochodzić do kumulowania się parafin w organizmie człowieka, zwłaszcza w wątrobie, nerkach i węzłach chłonnych, co z kolei może prowadzić do chorób przewlekłych. Wszystkie te stwierdzenia są nieprawdziwe. Stosowane w kosmetykach parafiny, jak wazelina czy olej parafinowy to związki o bardzo wysokim poziomie bezpieczeństwa.
 po aplikacji na skórę działają wyłącznie powierzchniowo. Nie wnikają do warstwy rogowej, ani do żywych warstw naskórka i skóry. Tym samym nie mogą wywoływać reakcji alergicznych ani podrażnień, nie mogą również kumulować się w organizmie. Jednocześnie tworząc film na powierzchni skóry, natłuszczają ją i silnie nawilżają.
Niekorzystnym aspektem stosowania parafin może być fakt, że nie nadają się do każdego typu cery. Dotyczy to zwłaszcza cer młodzieńczych, tłustych i łojotokowych. W przypadku cer problemowych ze skłonnością do nadmiernego wydzielania sebum parafiny mogą mieć działanie komedogenne (tj. mogą sprzyjać powstawaniu zaskórników).

3. SLS (Sodium Lauryl Sulfate) i SLES (Sodium Laureth Sulfate) to tzw. substancje powierzchniowo czynne, o właściwościach myjących, pianotwórczych i emulgujących. Ułatwiają mieszanie się wody z substancjami tłuszczowymi i brudem. 
SLS i SLES to sole siarczanów alkoholi tłuszczowych. W kosmetykach stosowanych jest wiele substancji z tej grupy, np. Ammonium Lauryl Sulfate, Sodium Myreth Sulfate, Magnesium Lauryl Sulfate, Sodium Cetearyl Sulfate, TEA Lauryl Sulfate.
Sodium Lauryl Sulfate i Sodium Laureth Sulfate stosowane są przede wszystkim w kosmetykach spłukiwanych, które pozostają na skórze przez krótki czas - żelach pod prysznic, szamponach, kosmetykach do kąpieli, farbach do włosów, preparatach do golenia i pastach do zębów. Sodium Lauryl Sulfate jest obecnie rzadko stosowany w kosmetykach.
Bezpieczeństwo stosowania SLS i SLES w kosmetykach nigdy nie budziło wątpliwości ani Komisji Europejskiej ani instytucji ds. ochrony zdrowia, w tym Komitetu Naukowego ds. Bezpieczeństwa Konsumentów. Składniki te są nietoksyczne.
Faktem jest jednak, że Sodium Lauryl Sulfate  ma działanie drażniące skórę i oczy. Jednak efekt drażnienia występuje w przypadku stosowania roztworu czystego SLS (bez obecności innych substancji) w wysokich stężeniach i przy długotrwałym kontakcie ze skórą.
Na wielu stronach internetowych, można znaleźć informację, że Sodium Lauryl Sulfate (SLS) i Sodium Laureth Sulfate (SLES) są rakotwórcze. Ta nieprawdziwa informacja jest przykładem „mitu kosmetycznego”.

4. Glikol propylenowy jest jednym z najpopularniejszych składników kosmetyków. Stosowany jest jako rozpuszczalnik np. ekstraktów roślinnych, dodatkowo wykazuje działanie nawilżające skórę, a także wspomagające działanie konserwujące kosmetyku poprzez obniżenie aktywności wody.
Ponadto, wykazuje również zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotora przenikania i ułatwia transport innych substancji (np. składników aktywnych) w głąb skóry.
Glikol propylenowy jest składnikiem dozwolonym do stosowania w żywności (E 1520). Stosowany jest w wielu produktach spożywczych, takich jak: piwo, wypieki pakowane, lody, margaryny, kawa, orzechy.
Właściwości glikolu propylenowego zostały bardzo dobrze zbadane, poznane i opisane. Glikol propylenowy jest związkiem o niskiej toksyczności, bardzo dobrze tolerowanym przez skórę i oczy. Co ważne, nie powoduje podrażnień, jak również nie wykazuje właściwości uczulających. Jest substancją bezpieczną nawet w stężeniu 50% w gotowym preparacie.
Glikol propylenowy nie jest składnikiem rakotwórczym, mutagennym, ani reprotoksycznym - a wszystkie te właściwości glikolu były przedmiotem wielu badań. W internecie na wielu forach dyskusyjnych, blogach i stronach można znaleźć informację, że glikol propylenowy wykazuje działanie rakotwórcze. Wszystkie informacje o rzekomej rakotwórczości glikolu propylenowego są nieprawdziwe.

5. PEG to skrót od glikolu polietylenowego. Wszystkie składniki należące do grupy PEG-ów stosowane w kosmetykach są bezpieczne dla konsumentów. Są to substancje o dobrze poznanym profilu toksykologicznym. Są nietoksyczne, nie wykazują działania mutagennego czy genotoskyczego. Mają też dobre właściwości dermatologiczne - nie działają drażniąco i uczulająco na skórę, Nie ma żadnych dowodów na to, że PEG-i są odpowiedzialne za wywoływanie stanu zapalnego skóry, lub inne niekorzystne reakcje skórne. W wielu nierzetelnych źródłach można znaleźć informacje o potencjalnym działaniu rakotwórczym PEG-ów. Informacje te są oparte na błędnym rozumowaniu. Prawdopodobną przyczyną powstania mitu dotyczącego szkodliwości PEG-ów jest to, że PEG-i mogą być zanieczyszczone związkiem 1,4-dioksanem, który wykazuje działanie rakotwórcze.

6. Glin (potocznie nazywany aluminium) jest jednym z trzech najpowszechniej występujących pierwiastków w skorupie ziemskiej.Najczęściej stosowanymi związkami glinu są chlorowodorotlenek glinu  (Aluminium Chlorohydrate), oraz seskwichlorowodorotlenek glinu (Aluminium sesquichlorohydrate) nieco rzadziej stosuje się chlorek glinu (Aluminium chloride). Związki glinu stosowane się w antyperspirantach w celu ograniczenia wydzielania potu. Po aplikacji antyperspirantu na skórę następuje polimeryzacja związków glinu pod wpływem fizjologicznego pH. Tworzy się wtedy rodzaj żelu, który powierzchniowo uszczelnia ujścia gruczołów potowych.
Obszerne dane toksykologiczne nie wskazują na ryzyko wystąpienia szkodliwych skutków po stosowaniu kosmetyków zawierających glin. Glin wykazuje słabą zdolność do przenikania przeznaskórkowego. Ilość glinu absorbowana przez skórę z antyperspirantu jest znacznie mniejsza od średniej ekspozycji na ten pierwiastek z pożywienia i wody.
Niektóre związki glinu mogą działać drażniąco na skórę lub wywoływać reakcje alergiczne, jednak bardzo rzadko takie działanie jest spowodowane regularnym stosowaniem antyperspirantów.
W internecie i innych mediach znajduje się szereg informacji o rzekomym powiązaniu związków glinu i antyperspirantów z rakiem piersi. Dr Mirick - epidemiolog w 2002 roku opublikowała wyniki badań epidemiologicznych dotyczących możliwego związku przyczynowego pomiędzy stosowaniem antyperspirantów, a występowaniem raka piersi. Badania zostały przeprowadzone na grupie kilkuset kobiet. Przedstawione wyniki wykluczyły całkowicie taką zależność. Również inne organizacje potwierdzają, że nie istnieje biologiczny mechanizm, który mógłby tłumaczyć powstawanie raka na skutek nadużywania dezodorantów i wskazują, że powszechnie znanymi czynnikami, które zwiększają to ryzyko są np. alkohol, papierosy i otyłość. 

7. Silikony to kolejna grupa składników kosmetyków budząca obawy wśród konsumentów i wymieniana przez nierzetelne źródła na „czarnych listach niebezpiecznych składników”. Silikonom przypisuje się m.in.: tworzenie nieprzepuszczalnej bariery na powierzchni włosów i skóry oraz wpływ na powstawanie stanów zapalnych i reakcji alergicznych. Te informacje nie mają jednak poparcia naukowego.
Silikony stosowane w kosmetykach są bezpieczne dla zdrowia nawet w wysokich stężeniach (<90%). Nie wykazują właściwości drażniących ani alergizujących. Bezpieczeństwo ich stosowania zostało potwierdzone przez Komitet ds. Bezpieczeństwa Konsumentów.

8. Talk to uwodniony krzemian magnezu, miękki minerał występujący w naturze. Stosowany jest w wielu różnych produktach, w żywności, lekach, kosmetykach i w zastosowaniach przemysłowych.
Talk kosmetyczny jest bezpiecznie stosowany od kilkuset lat. Dostępny jest obszerny materiał naukowy dowodzący bezpieczeństwa talku. Talk nie ma działania mutagennego i nie działa szkodliwie na rozrodczość. Nie wnika w skórę, ani w struktury biologiczne, nie kumuluje się w organizmie.
Od 2010 roku w USA pojawiło się kilka publikacji o możliwym związku pomiędzy stosowaniem talku, a ryzykiem wystąpienia raka narządów rozrodczych u kobiet. Co istotne, sami autorzy nie wykazali jednoznacznie takiego związku, a wiarygodność badań była poddawana w wątpliwości, jednak publikacje wywołały falę obaw.
Póki co żadne wiarygodne raporty, analizy i badania nie potwierdziły dotychczas zależności pomiędzy stosowaniem talku i występowaniem raka lub jakichkolwiek innych szkodliwych działań.
Oczywiście możliwe działanie rakotwórcze talku jest stale monitorowane przez instytucje oceny ryzyka.


Podsumowanie


Każdy kosmetyk przed pojawieniem się na półkach sklepowych przechodzi przez szereg testów i indywidualną ocenę bezpieczeństwa, przeprowadzoną przez wykwalifikowanych ekspertów, dlatego nie powinniśmy mieć obaw co do bezpieczeństwa jakiegokolwiek produktu kosmetycznego. Nie mniej jednak, oczywiste jest, że niektóre składniki mogą nas uczulać lub oddziaływać na naszą skórę drażniąco. Dla jednej skóry zła będzie parafina, dla innej alkohol. Ja również mam swoją czarną listę, której staram się wystrzegać. I większość z nas pewnie ją ma. I jest to normalne. Jednak nie możemy popadać w paranoję i unikać jak ognia wszelkich produktów ze składnikami owianymi "gorszą sławą", gdyż mogłoby się okazać, że jeszcze nie wyprodukowano dla mnie kosmetyku idealnego. 
Na koniec  jeszcze jeden mit, według którego najlepsze i najbezpieczniejsze są kosmetyki naturalne. Substancje pochodzące tylko i wyłącznie z natury nie są co do zasady bardziej bezpieczne, mniej uczulające, niż substancje syntetyczne. Stosowanie wyłącznie kosmetyków naturalnych przez osoby o cerze wrażliwej nie jest gwarancją, że u tej osoby nie wystąpi reakcja alergiczna. Na przykład 26 potencjalnych alergenów, które należy wykazywać w składzie na opakowaniu kosmetyku to substancje naturalne, które występują w większości naturalnych olejków eterycznych i wyciągów roślinnych. Należy zatem pamiętać, że kosmetyki naturalne również mogą uczulać.
Na koniec mogę Wam polecić bardzo fajną aplikację na telefon Cosmetic Scan na androida, która bardzo szybko przeanalizuje skład za Was. Jedyne co trzeba zrobić to zeskanować kod kreskowy kosmetyku. Jest ona bardzo przydatna w trakcie zakupów, kiedy potrzebujemy szybkiej analizy.


Literatura: kosmopedia.org, cosmeticscan.tech, kosmeter.pl, kosmetologia.com.pl


10 komentarzy:

  1. Bardzo długa lektura ale i przydatna :) Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy post, ostatnio się interesowałam jak to jest z tym glinem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aluminium to głośny temat ostatnimi czasy...:)

      Usuń
  3. Aplikację na telefon znam, ale nie podoba mi się to, co pokazuje - przeskanowałam kiedyś kilka kosmetyków i wyszło, że te naturalne są rakotwórcze, a drogeryjne z g..wnianym składem to cud, miód i orzeszki :D Ale wracając do wpisu, to naprawdę kawał dobrej roboty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ta aplikacja sugeruje się właśnie wszelkimi mitami na temat składników kosmetycznych, ale generalnie wskazując mam substancję "podejrzaną o właściwości rakotwórcze" decyzje ostateczną pozostawia nam - konsumentom ;)

      Usuń
  4. Ciekawy post. Staram sie znaleźć zloty środek i nie zwariować. Ale używam pasty bez fluoru ze Ziaji ,znalazłam skuteczny deo bez aluminium i moje kremy nie maja parabenow i konserwantów (Nivea). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nivea może nie ma parabenów ale nie możliwe, że nie ma konserwantów...kosmetyki muszą mieć konserwanty, bo inaczej by się psuły...
      sprawdź czy nie znajdziesz w składzie chociażby Phenoxyethanol'u ;)

      Usuń
  5. Bardzo fajne zestawienie:) Fajnie być świadomym konsumentem. Niestety w sklepach czesto nie mamy czasu, żeby na spokojnie zastanowić się nad składem kosmetyków. Do Twojego wpisu będę na pewno wracać:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No cóż, trzeba sprawdzać skład kosmetyków. W końcu używamy ich codziennie

    OdpowiedzUsuń

♥ Dziękuję za komentarze. Postaram się odwdzięczyć tym samym.

♥ Każde odwiedziny są dla mnie powodem do uśmiechu. Będzie mi bardzo miło jeśli zostaniesz na dłużej.