niedziela, 21 maja 2017

Rival de Loop Zell Intense - eliksir pod oczy


Krem pod oczy to kosmetyk, bez którego obyć się nie można. Każda z nas już chyba wie, że skóra wokół oczu jest wyjątkowo cienka i trzeba o nią dbać wyjątkowo pieczołowicie. Ja zaczęłam stosować kremy pod oczy około 22 roku życia, kiedy zauważyłam w tych okolicach pierwsze oznaki utraty elastyczności skóry. Działanie kremów było dosyć odczuwalne i widoczne. Moim ulubieńcem stał się wtedy krem od Alterry Winogrona BIO i Biała Herbata BIO, którego głównym zadaniem było zapobieganie zmarszczkom, poprzez solidne nawilżanie skóry. Długo mi służył i byłam z niego bardzo zadowolona, jednak po 25 roku życia skóra zaczęła potrzebować czegoś więcej. Zdecydowałam się sięgnąć po krem przeciwzmarszczkowy. Wtedy moim odkryciem i wybawcą z problemów okazał się być krem z Rival de Loop - Revital Q10. Efekty jakie z jego pomocą osiągnęłam były niesamowite. <KLIK
Przez ten krem marka Rival de Loop mocno zyskała w moich oczach i obdarzyłam ją zaufaniem, przez co następnym kremem jaki wybrałam do pielęgnacji okolic oczu był eliksir Rival de Loop z serii Zell Intense.


skład, działanie, efekty, opinie



Od producenta



Rival de Loop eliksir pod oczy 15 ml

Intensywnie regenerujący komórki.

Rezultat:  Eliksir zmniejsza zmarszczki, cienie i worki pod oczami i efektywnie zapobiega starzeniu się skóry. Koi wrażliwy obszar wokół oczu i pielęgnuje go tak, aby stał się elastyczny i miękki. Cera jest jednolita a twarz emanuje młodzieńczym blaskiem.
 
  • Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie
  • Tolerancja przez oczy testowana i potwierdzona
  • Produkt nadaje się dla użytkowniczek soczewek kontaktowych
 
Skład: Aqua, Glycerin, Caprylic/ Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate Citrate, Coco-Caprylate/Caprate, Sorbitol, Distarch Phosphate, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Butyrospermum Parkii Butter, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycine Soja Oil, Cetearyl Alcohol, Sodium Acrylate/ Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Algae Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Adansonia Digitata Pulp Extract, Darutoside, Albizia Julibrissin Bark Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Hydrolyzed Soy Protein, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Citric Acid, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Cena: 14,99 zł / 15 ml






Moja opinia


Zacznę od tego, że opakowanie nie jest zbyt powszechne jak na krem pod oczy. Eliksir jest zamknięty w plastikowej buteleczce z pompką. Jest to bardzo wygodne i sterylne rozwiązanie. Jedna pompka to ilość odpowiednia na jedno użycie.

Działanie oceniam na dobre. Minimalne zmarszczki, które już mam od kilku lat co prawda nie zniknęły, ale też nie pogłębiają się. Ogólnie stan skóry wokół oczu nie pogorszył się, od czasu kiedy doprowadziłam go do porządku kremem z Rival de Loop - Revital Q10. Więc są powody do radości...


blog, opinie, recenzja


Eliksir bardzo dobrze się wchłania. Nie pozostawia żadnego tłustego filmu, nie lepi się, nie ściąga. Konsystencja jest raczej lekka. Dobrze nawilża. Nadaje się na noc i na dzień, pod makijaż. Nie podrażnia, nie uczula, nie powoduje łzawienia oczu.

Skład jest moim zdaniem bardzo dobry. W eliksirze znajdziemy witaminę E, masło shea, pantenol, oleje: jojoba, sojowy i słonecznikowy, ekstrakty z: alg, ketmii (hibiskusa), albicji i baobabu. Nie zawiera kompozycji zapachowej ani parabenów. Wydajność jest standardowa. Cena korzystna. Warto go kupić na promocji. Aktualnie w Rossmannie jest oferta 2+2 (2+1) gratis. Myślę, że warto przemyśleć jego zakup...

Podsumowując, jest to bardzo ciekawy krem - eliksir. Przyzwoita cena, skład, działanie... Warto spróbować. Ja jestem zadowolona z jego zakupu, na pewno sięgnę po kolejne opakowania.



sobota, 13 maja 2017

Bell HypoAllergenic - puder matujący w kamieniu

Puder to często nieodłączny element makijażu. Razem z podkładem mogą tworzyć zgrany duet. Jedne z nas wolą pudry sypkie, inne prasowane. Ja do tej pory byłam wierna lekkiemu, sypkiemu pudrowi Wibo Fixing Powder, który głównie miał za zadanie matowienie i utrwalanie. Wydawało mi się, że pudry prasowane, kolorowe, to nie moja bajka. Jednak myliłam się. Na ostatnich promocjach w Rossmannie upolowałam puder matujący Bell z serii HypoAllergenic, nr 3. Jak się okazało - był to strzał w dziesiątkę.  Zapraszam na recenzję.




Od producenta



Hypoalergiczny puder matujący. Pochłania nadmiar sebum, zapobiegając błyszczeniu się cery i pozostawiając świeże, matowe wykończenie makijażu. Aksamitna konsystencja pozostawia efekt delikatnej i miękkiej skóry. Zawiera pigmenty otoczkowane estrami oleju jojoba, które zapewniają kremową aplikację i uczucie nawilżenia. Nie zawiera substancji zapachowych. Przebadany pod kontrolą lekarza dermatologa. Odpowiedni dla osób o cerze wrażliwej oraz skłonnej do podrażnień.

Produkt tylko do użytku zewnętrznego. Zamknąć szczelnie po użyciu. Jeśli produkt zmieni wygląd, zapach lub konsystencję, przerwać stosowanie. W przypadku wystąpienia podrażnień zaprzestać stosowania i skonsultować się z lekarzem.

 

Skład: Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Mica, Isocetyl Stearoyl Stearate, Octyldodecyl Stearate, Kaolin, Sodium Stearyl Fumarate, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Jojoba Esters, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, PEG-8, Citric Acid, Phenoxyethanol, [May contain +/- CI 77491, CI 77492, CI 77499 (Iron Oxides), CI 77891 (Titanium Dioxide)].

Pojemność: 9 g




Moja opinia


Jestem posiadaczką cery z tendencją do lekkiego przetłuszczania. Z tego względu, nie wyobrażam sobie życia bez podkładu matującego oraz pudru. Jak już wspomniałam, do tej pory używałam tylko i wyłącznie pudru sypkiego z Wibo, który był pół-transparentny i ogólnie bardzo dobry. Jednak potrafił on podkreślać suche skórki... A jako, że od niedawna zaczęłam solidnie złuszczać cerę, to już ten puder przestał wyglądać nieskazitelnie na mojej twarzy. Postanowiłam spróbować czegoś zupełnie innego. Bardzo lubię produkty z szafy Bell więc skusiłam się na hipoalergiczny puder w kompakcie. 

Tego typu kosmetyk powinna mieć każda z nas w torebce, nie wiem jakim cudem, do tej pory obywałam się bez takiego pudru. Teraz stał się on moim ulubieńcem. Poręczne opakowanie z lusterkiem i gąbeczką, to coś co się sprawdza na co dzień i w podróżach, przydać się może również na jakiś większych wyjściach. Aplikator może nie jest idealny, ale zawsze można go wymienić.


mat powder z lusterkiem



Ten puder matujący, oprócz wyżej wymienionych zalet powierzchownych, posiada mnóstwo zalet wewnętrznych.  Matuje na bardzo długo, u mnie jest to cały dzień bez świecenia. Nie osypuje się, nie ciemnieje. Nie tworzy efektu maski. Nie podkreśla niedoskonałości czy suchych skórek, a nawet wzmacnia krycie podkładu czy korektora. Ponadto, nie osypuje się, nie roluje. Mamy cztery kolory do wyboru, pierwszy jest jaśniutki, będzie dobry dla bladolicych. Ja wzięłam odcień nr. 3 z uwagi iż zbliża się lato. Odcień świetnie się komponuje przykładowo z kolorem podkładu 150 i 180 z Revlon Colorstay.


puder matujący



Puder jest hipoalergiczny, więc nie powinien uczulać czy podrażniać. Nie zapycha, nie wysusza. Bardzo ładnie wygląda na skórze. Otrzymujemy efekt aksamitnej, jedwabiście gładkiej cery. Jedyne na co warto zwrócić uwagę, to umiar - jeśli nałożymy go za dużo, będzie wchodził w załamania.

Kosmetyk ten jest bardzo wydajny, wystarczy na kilka miesięcy na pewno. Cena jest przystępna. Ja go kupiłam na promocji - 55% więc na pewno nie przepłaciłam. Podsumowując - jestem z niego bardzo zadowolona. Jego głównymi zaletami dla mnie są: poręczność, brak negatywnego oddziaływania na cerę oraz dobre matowienie. Warto spróbować! :)
 


sobota, 6 maja 2017

Ziaja Oczyszczanie - liście manuka - krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc

Dzisiaj o dosyć popularnym już kremie oczyszczającym, który zasłynął ze swej skuteczności. Ja o nim dowiedziałam się niestety dopiero niedawno. Krem ten zbiera mnóstwo dobrych opinii na forach i blogach, ja również jestem nim zauroczona. Czym sobie zasłużył..? O tym niżej...


z kwasem migdałowym na noc


Od producenta


Liście manuka - oczyszczanie krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc.

Nawilżający krem z 3% zawartością kwasu migdałowego. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.

substancje czynne głęboko oczyszczające
antytrądzikowo-złuszczający kwas migdałowy
ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym
ściągająco-łagodzący glukonian cynku

• Złuszcza i odnawia naskórek nie powodując podrażnień.
• Redukuje porfiryny odpowiedzialne za zmiany trądzikowe.
• Rozjaśnia powierzchniowe przebarwienia posłoneczne i pozapalne.
• Zmniejsza zaskórniki i rozszerzone pory.
• Nawilża, poprawia elastyczność, jędrność i sprężystość.
• Pozostawia skórę świeżą o jednolitym kolorycie.
PRODUKT TESTOWANY DERMATOLOGICZNIE I ALERGOLOGICZNIE

Skład: Aqua (Water), Isohexadecane, Cyclopentasiloxane, Propylene Glycol, Mandelic Acid, Glyceryl Stearate, PEG - 100 Stearate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Cetyl Alcohol, Panthenol, Zinc Gluconate, Leptospermum Scoparium Leaf Extract, Xanthan Gum, Diazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Citral, Eugenol, Triethanolamine
Pojemność: 50 ml 


mikrozłuszczający

Moja opinia


Krem Ziaja liście manuka to świetny produkt dla osób szukających czegoś dobrze oczyszczającego cerę. Jego działanie widać gołym okiem już po kilku użyciach. 

Konsystencja kremu jest lekko żelowa o mlecznym zabarwieniu. Zapach bardzo delikatny, świeży, jakby ziołowy.  Opakowanie jest wygodne w postaci sporej - bo aż 50 ml tuby. Można się domyśleć że krem jest bardzo wydajny. 

Krem stosuje się wyłącznie na noc. Trzeba mieć na uwadze aby nałożyć go około  kwadrans przed pójściem do łóżka aby krem mógł się spokojnie wchłonąć. Po nałożeniu co prawda pozostaje lekko lepka warstwa, ale widocznie tak ma być. 

Jeśli chodzi o działanie to obietnice producenta są w większości spełnione. Krem skutecznie oczyszcza zaskórniki i zmniejsza pory. Po pewnym czasie wyprysków jest znacznie mniej. Radzi sobie z przebarwieniami po niedoskonałościach. Redukuje zaczerwienienia. Rozjaśnia cerę. Po dłuższym stosowaniu można zaobserwować delikatne złuszczanie naskórka. Mogłoby się wydawać, że krem z kwasem migdałowym będzie mocno wysuszał skórę, ale jest wręcz odwrotnie, a mianowicie mam wrażenie, że ją nawilża.


skład, efekty, blog, opinie


Jedynie co do poprawy sprężystości i jędrności nie jestem na razie przekonana. Być może efekt będzie widoczny po kilku tygodniach użytkowania. 

Jeśli chodzi o skład to byłby niezły gdyby nie parabeny. Ja przymknęłam na nie oko, bo krem po prostu się sprawdza. 

Nie pozostaje mi nic innego jak Wam polecić ten krem. Sprawdzi się u osób z problematyczną cerą, oczywiście w umiarkowanym stopniu rozwoju niedoskonałości... Nie oszukujmy się w pewnych przypadkach może pomóc tylko dermatolog. W przypadku bolesnych podskórnych "wulkanów" również nie spodziewamy się cudów.
U mnie ten krem sprawdza się idealnie i myślę, że będę do niego często wracać, choć przewiduję przerwy w stosowaniu gdyż do kwasów skóra  się niestety przyzwyczaja... Jestem również ciekawa pozostałych produktów z tej serii, niedługo na pewno po nie sięgnę.

Na koniec zapraszam Was serdecznie do polubienia mojej strony na Facebook'u, która dopiero co się narodziła ;) Pozdrawiam!




sobota, 29 kwietnia 2017

Podkłady AA - Lumi i Cover

Dzisiaj będzie o podkładzie - dobrym i tanim. Pierwszy raz zakupiłam podkłady z AA i był to dobry strzał. Przy doborze podkładu najbardziej mi zależy, na żółtych tonach i dobrym kryciu, ten mi to zapewnił... Chcecie wiedzieć więcej? Zapraszam...




Od producenta



Lumi: Podkład o lekkiej konsystencji, który zapewnia cerze naturalne rozświetlenie. Nie tworzy efektu maski i idealnie stapia się ze skórą. Formuła wzbogacona innowacyjną technologią LUMI sensorxp delikatnie rozprasza światło, nadając cerze świeży i promienny wygląd. Efekt utrzymuje się aż do 16 godzin. 

Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Sodium Chloride, Rosa Centifolia, Extract, Panthenol, Bellis Perennis Extract, Glyceryl Behanate, Jasminum Officinale Flower Extract,Hydrogenated Palm Oil, Tocopheryl Acetate, Glyceryl Stearate Citrate, Borago Officinalis Seed Oil, Squalane, Cholesterol, Ceramide NP, Stearalkonium Hectorite, Allantoin, Phenoxyethanol, Triethoxycaprylylsilane, Xanthan Gum, Propylene Carbonate, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Mica, [+/-May Contain: CI 77891/Titanium Dioxide, CI 77492, CI 77499, CI 77491].

101 ivory 105 sand



Cover: Nowoczesny podkład zapewnia doskonała trwałość i perfekcyjnie kryje oraz niweluje niedoskonałości skóry. Precyzyjny COVERsensor3xp udoskonala cerę w trzech obszarach: nierówności, kolorytu oraz rozszerzonych porów.

Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Nylon-12, Polyglyceryl-4 Isostearate, Sodium Chloride, Biotin, Tocopheryl Acetate, Squalane, Glyceryl Stearate Citrate, Triethoxycaprylylsilane, Caffeine, Zinc Gluconate, Borgio Officinalis Seed Oil, Allantoin, Aesculus Hippocastanum Extract, Stearalkonium Hectorite, Ammonium Glycyrrhizate, Panthenol, Propylene Carbonate, Glyceryl Behenate, Niacinamide, Bisabolol, Faex Extract, Hydrogenated Palm Oil, Propylene Glycol, Cholesterol, Ceramide NP, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, [+/- May Contain: CI 77891/Titanium Dioxide, CI 77492, CI 77499, CI 77491].

Cena: 13,99 zł / 30 ml

swatche


Moja opinia


Z podkładem rozświetlającym (Lumi) ostatnio bardzo się zaprzyjaźniłam. Używam go na co dzień do pracy, przez co bardzo dobrze go poznałam. Kolor jaki mam to 101 Ivory, czyli najjaśniejszy. Dla mnie odpowiedni, choć lekko ciemnieje na twarzy.  Dla bladolicych może być zbyt ciemny niestety, chyba że na wiosnę... Jest to odcień zdecydowanie ciepły - żółty.

Podkład ten pozytywnie mnie zaskoczył swoją jakością w stosunku do ceny. Kosztuje grosze, a jest na prawdę dobry. Krycie przyzwoite, powiedziałabym, że średnie, a przy dwóch warstwach całkiem solidne. Podkład ten co prawda nie należy do zastygających, ale całkiem dobrze się trzyma na twarzy, nie ściera. Utrzymuje się do 8 godzin, pod warunkiem, że utrwalimy go pudrem. Bardzo ładnie się prezentuje na skórze, wtapia się, bez efektu maski.

Konsystencja jest ciekawa, bo ja się pierwszy raz z taką spotkałam - a mianowicie, lekko ciągnąca, klejąca... bynajmniej takie jest pierwsze wrażenie. Aczkolwiek bardzo mi ona odpowiada. Najwygodniej rozprowadzać go gąbeczką. Efekt rozświetlenia nie jest nachalny, wygląda bardzo naturalnie. Ale zaznaczam, że seria LUMI u posiadaczek tłustej cery zdecydowanie się nie sprawdzi.

Wersji Cover nie miałam okazji dobrze przetestować, bo kolor 105 Sand to odcień zdecydowanie na lato. Choć mam mieszane uczucia do tego odcienia, bo póki co wygląda pomarańczowo, ale zobacze jak się będzie prezentował przy opaleniźnie, nie skreślam go na wstępie... Ubolewam, że jaśniejsze odcienie z tej serii są praktycznie w ogóle nie dostępne. Póki co mogę powiedzieć tylko, że krycie ma również dobre, faktycznie trochę wyrównuje strukturę skóry i jest lekko matujący.

Jeśli chodzi o skład to jest całkiem dobry, bez parabenów i parafiny. Nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia.

efekt na skórze

Podsumowując - uważam że warto sprawdzić te podkłady. Są tanie - w promocji za około 10 zł w Rossmannie. Prezentują się ładnie. Trwałość nie jest wybitna ale polecam je na co dzień - do pracy, szkoły - kilka godzin wytrzymują. Wersja Lumi dla posiadaczek cery normalnej, a Cover dla skóry mieszanej i lekko tłustej, z niedoskonałościami.




sobota, 22 kwietnia 2017

Mixa HYALUROGEL - Krem intensywnie nawilżający

Jakiś czas temu otrzymałam do przetestowania 5-dniową kurację nawadniającą od Mixa w postaci pięciu próbek kremu Mixa HYALUROGEL. Przetestowałam, teraz pora się podzielić opinią na jego temat.




Od producenta


Mixa HYALUROGEL Krem intensywnie nawilżający to kosmetyk stworzony dla osób o skórze wrażliwej, która wykazuje oznaki odwodnienia odpowiedzialne za jej zmęczenie, spadek elastyczności i utratę blasku. Mixa HYALUROGEL dostarcza i utrzymuje nawilżenie skóry przez 24 h, dzięki formule wzbogaconej w kwas hialuronowy, zdolny wiązać 1000 razy więcej wody niż sam waży.

Unikalna wodno-żelowa konsystencja Mixa HYALUROGEL szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy.

Odczuwalne rezultaty:
Skóra jest natychmiast intensywnie nawilżona, staje się miękka i promienieje zdrowym blaskiem.

Cena: 25,29 zł / 50 ml

Skład: Aqua / Water, Glycerin, Dimethicone, Caprylic / Capric Triglyceride, Squalane, Ammonium Polyacryldimethyltauramide / Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, BHT, Biosaccharide Gum-1, Caprylyl Glycol, Copper Gluconate, Dimethiconol, Disodium EDTA, Magnesium Aspartate, Phenoxyethanol, Poloxamer 338, Sodium Hyaluronate, T-Butyl Alcohol, Xanthan Gum, Zinc Gluconate, Parfum / Fragrance. (F.I.L. B181251/1).




Moja opinia


Co prawda do użycia miałam tylko łącznie pięć mililitrów kremu, ale pewne rezultaty udało się osiągnąć i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Teoretycznie 1 ml był przypisany na jeden dzień, ale mi wystarczyło kremu na tydzień. W ten sposób od razu można mniej więcej przeliczyć wydajność kremu. Opakowanie powinno wystarczyć na około dwa miesiące, więc jest nieźle. Przy w/w cenie można zaryzykować stwierdzenie, że się opłaca. 

Ten krem to pierwszy mój produkt z Mixy. Zawsze trwałam  w przekonaniu, że to kosmetyki przeznaczone do typowo wrażliwej cery, więc nie dla mnie. Jednak teraz muszę stwierdzić, że jest to produkt dla każdego typu cery i doskonale się sprawdził przy mojej lekko tłustej (mieszanej).


próbki


Krem jest bardzo lekki, sprawdził się pod makijażem. Konsystencja przyjemna, nietłusta, nie pozostawia ani tłustej ani lepkiej warstwy na skórze. Zapach bardzo delikatny, świeży, typowo kremowy... Kremik szybko się wchłania pozostawiając skórę solidnie nawilżoną, jędrną, pełną życia i blasku. Nie podrażnia, nie uczula, ma dobry skład. Jest to kosmetyk hipoalergiczny, nie zawiera parabenów, parafiny i barwników. 

Po zimie skutecznie przywraca skórę do życia i regeneracji. Myślę, że również na letnie upały będzie odpowiedni. Godny polecenia ;)

Ciekawa jestem czy znacie produkty Mixa i jakie jest Wasze zdanie na ich temat.... A może też dostałyście takie próbki?



sobota, 15 kwietnia 2017

Sensique - lakier do paznokci i matowa pomadka w kredce


Dzisiaj o jednym z moich ulubionych rodzajów kosmetyków, a mianowicie matowej pomadce. Drugim bohaterem wpisu jest lakier do paznokci. Pomadka nie należy do tych klasycznych, gdyż zamknięta jest w kredce, lakier zaś jest zwykłym powszechnym lakierem do paznokci. Dzisiejsi bohaterowie są godnymi uwagi... a czemu, dowiecie się w dalszej części wpisu.




Matowa pomadka do ust w kredce Matte fits perfectly

Nadaje ustom zdecydowany kolor i aksamitne wykończenie.
Dostępne 7 odcieni.

Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Isocetyl Stearoyl Stearate, Bis-Stearyl Dimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Cera Alba, C10-18 Triglycerides, Copernicia Cerifera Cera, Candelilla Cera, Mica, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Hydrogenated Coco-Glycerides, Isopropyl Myristate, Tocopheryl Acetate, Propylparaben, BHT, [+/- CI 77891, CI 15850, CI 77499, CI 77492, CI 77491] 

Cena: 9,99 zł / 2 g




SENSIQUE lakiery do paznokci 

COLOR with tefpoly® (bez toluenu i formaldehydu) Nowoczesna formuła z tefpoly®
- przedłuża trwałość lakieru 
- pogłębia intensywność koloru 
- zapewnia efekt szklanego połysku.
Dostępne 30 kolorów.


Cena: 6,99 zł / 10 ml






Moja opinia


Jeśli chodzi o lakier do paznokci to będzie krótko zwięźle i na temat. Krycie dobre, dwie warstwy kryją w stu procentach. Lustrzany połysk obiecywany przez producenta - zapewniony, co widać na powyższych zdjęciach. Nakłada się go bardzo dobrze, rozlewa się po płytce bez problemu i bez smug. Wysycha dosyć szybko. 

Natomiast minusem jest trwałość - 2/3 dni, ale to norma przy zwykłych lakierach. Ja zawsze na wierzch nakładam żelowy top z Wibo, ten zabieg zdecydowanie poprawia trwałość każdego lakieru. 
Cena niska, wydajność bardzo dobra. Podsumowując bardzo podoba mi się ten lakier i zapewne sięgnę po następne kolory.

Z matową pomadką do ust w kredce Matte fits perfectly jest w sumie podobnie jak z lakierem. Jest po również bardzo tania, wydajna, świetnie się prezentuje, tylko minusem jest trwałość. Ja ogólnie jestem z niej bardzo zadowolona, bo plusów jest znacznie więcej. 

Pomadka ta nie wysusza ust, co jest częstym problemem w przypadku matowych pomadek. Na ustach wygląda ślicznie. Ja mam kolor nr 402, jest to brudny zgaszony róż - idealny na co dzień i do pracy. 

Konsystencja jest w porządku, przy zakupie bałam się że będą twarde, ale myliłam się. Pigmentacja jest bardzo dobra, jedna warstwa wystarcza. No i faktycznie są matowe, co wcale nie zawsze jest takie oczywiste... 

Jak już wspomniałam, gorzej jest u nich z trwałością, szybko się zjadają, chociaż ta ich cecha nie jest aż tak bardzo dokuczliwa, gdyż zjadają się one dosyć wdzięcznie... Ogólnie moim zdaniem są one godne polecenia. Gdy się zje, zawsze można wykonać poprawki, a cena jest bardzo dobra. Ja kupiłam ją w promocji za około 6 zł. Szkoda tylko, że kredka nie jest wykręcana. Trzeba ją temperować i to temperówką z większym oczkiem, choć słyszałam o innym sposobie.. Podobno można tą pomadkę wypchnąć z drugiej strony patyczkiem kosmetycznym ;)




Podsumowując obydwa produkty są godne uwagi i polecenia. Ja jestem zadowolona i z lakieru i pomadki. Będę szukać innych kolorów w najbliższym czasie.

A wy znacie? Lubicie? Pozdrawiam i Wesołych Świąt życzę :)


efekt na ustach



sobota, 1 kwietnia 2017

Kolastyna ㅣBody Cocktail ㅣ Fresh Start ㅣ Rewitalizujący koktajl - balsam do ciała

Po zimie nasza skóra często jest blada, przesuszona, pozbawiona jędrności... Najwyższy czas o nią zadbać, aby za kilka miesięcy móc bez wstydu ją odsłonić. Kosmetykiem, bez którego nie sposób się obyć jest balsam nawilżający. Systematyczne i konsekwentne wklepywanie balsamu z pewnością zregeneruje nasz naskórek i poprawi stan skóry. Dzisiaj przychodzę do Was z propozycją balsamu, którego używanie to czysta przyjemność. Niżej dowiecie się więcej.



Od producenta


Kolastyna Body Cocktail Fresh Start Rewitalizujący koktajl - balsam do ciała zapewnia skórze przypływ niezbędnej energii dla pięknego i zadbanego ciała przez cały dzień! Doskonale odżywia skórę, sprawia że staje się aksamitnie miękka i skutecznie nawilżona. Wyjątkowe połączenie starannie dobranych składników dostarcza skórze niezbędną dawkę witalności i nawilżenia (48h). Rozkoszny i zniewalający zapach balsamu Kolastyna Body Cocktail Fresh Start do ciała, pobudza zmysły i ożywia naturalne piękno.






Formuła bogata w:
 - Hydroviton®: utrzymuje optymalny poziom nawilżenia skóry, dzięki któremu poczujesz jak miękka i gładka może być Twoja skóra
COLLASTEN COMPLEX®:  unikalna kompozycja kolagenu, elastyny i glikogenu, zapewnia skórze ochronę, optymalne nawilżenie oraz poprawę elastyczności
- ekstrakt z liczi, owocu znanego ze składników odżywczych i nawilżających, wspomaga pielęgnację suchej skóry, poprzez jej wygładzenie i ukojenie oraz ochronę przed wysuszenie.
  • balsam o aksamitnej konsystencji i świeżym zapachu
  • 48h nawilżenia                                                                                         
  • składniki: Hydroviton®, COLLASTEN COMPLEX®, wyciąg z gujawy
  • bez parabenów



 

Moja opinia

Przeszukując półki w drogerii, wypatrując czegoś nawilżającego, taniego i z nie najgorszym składem, natknęłam się właśnie na ten kosmetyk. Moja skóra nie ma wielce wielkich wymagań co do nawilżania... Jeszcze się nie spotkałam z takim kosmetykiem, który by się u mnie w tej kwestii nie sprawdził, więc też z tym nie mogło być inaczej. Konsystencja mi odpowiada. Jest dosyć treściwa, lekko tłusta. Po nałożeniu, skóra od razu lepiej wygląda...zdrowiej...

To co urzeka w tym balsamie, to zdecydowanie zapach... Jest po prostu cudowny! Rajski, owocowy, słodki, zarazem delikatny. Utrzymuje się niezbyt długo, ale jego stosowanie to czysta przyjemność.

Do tego balsam jest wydajny, tani, ma wygodne, ładne opakowanie. Skład przeciętny, a byłby jeszcze lepszy gdyby nie parafina. Ale jeśli o mnie chodzi to unikam tylko parafiny w kosmetykach do pielęgnacji twarzy, w tych do ciała myślę, że ona dużej szkody nie wyrządzi. Z tej linii Kolastyny mamy jeszcze dwa inne balsamy do wyboru: Nutri Love oraz Soft Live... Brzmi ciekawie... prawda?

Mnie ten kosmetyk przekonał do siebie a Was? ;)



niedziela, 26 marca 2017

Arbonne - luksusowe kosmetyki naturalne...?

Kosmetyki Arbonne poznałam niedawno. Miałam okazję ich troszkę potestować na dniu SPA jaki organizowałam na prośbę mojej znajomej, która jest niezależną konsultantką firmy. Kosmetyków tych nie kupicie w żadnym sklepie, a jedynie przez stronę internetową Arbonne, ewentualnie za pośrednictwem niezależnego konsultanta, których jest już w Polsce co raz więcej. Arbonne to zdecydowanie wyższa półka cenowa, i rzekomo jakościowa, ale ja co do tej marki niekoniecznie się przekonałam...

Na dniu SPA przetestowałam trochę kosmetyków pielęgnacyjnych oraz z kolorówki. Niektóre mnie pozytywnie zaskoczyły, kilka z nich mnie rozczarowało, a co do kilku miałam mieszane uczucia. 
Najbardziej kontrowersyjnym tematem dotyczącej tej firmy jest "model biznesowy" niezależnych konsultantów. Prowizje, dodatki do mercedesów, wycieczki, atrakcyjne wynagrodzenie, piramidy finansowe... Dla mnie te kwestie budzą ogromne wątpliwości, ale nie będę Was w to zagłębiać... Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej to wejdźcie na stronę Arbonne <albo tutaj>

A dzisiaj przedstawię Wam dwa kosmetyki Arbonne, których próbki dostałam w prezencie oraz pokrótce opowiem Wam o kilku produktach, które zapadły mi w pamięci po dniu SPA.



"Arbonne tworzy światowej klasy produkty w oparciu o najlepsze składniki roślinne i zaawansowaną wiedzę naukową. Naszym celem jest ciągłe ulepszanie i ocena obowiązujących zasad dotyczących stosowanych przez nas składników w ramach stale ewoluującego standardu doskonałości. Nieustannie dążymy do poprawy naszych osiągnięć."
"Nasze produkty są tak wyjątkowe nie tylko dzięki temu, co znajduje się w ich składzie. Znaczenie ma również to, czego nie używamy w procesie wytwarzania. Łączymy najkorzystniejsze składniki pochodzenia roślinnego, dary natury, z wiedzą zaczerpniętą z dziedziny zielonej chemii. Nasze produkty powstają w oparciu o uczciwość, specjalistyczną wiedzę i nowatorskie pomysły. Tworzymy je odpowiedzialnie, jednocześnie dbając o dobro naszej planety."
"Nasze produkty nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego lub ubocznych produktów zwierzęcych | sztucznych aromatów | oleju mineralnego | parabenów | wazeliny | ftalanów | siarczanu sodowego eteru laurylowego (SLES) | laurylosiarczanu sodu (SLS) | barwników syntetycznych | talku | triklozanu | trietanoloaminy (TEA)"

 1. Genius Ultra z kolekcji Arbonne Intelligence <klik> 1 517,00 zł

"Coś wyjątkowego dla urody. Urządzenie do pielęgnacji skóry Genius Ultra posiada końcówkę, która delikatnie się rozgrzewa i wmasowuje produkt w górne warstwy skóry. Dołączając ten domowy masaż do swoich codziennych czynności pielęgnacyjnych, możesz zwiększyć korzystne rezultaty swoich ulubionych produktów i odkryć piękną, odświeżoną skórę. Urządzenie należy stosować na skórę twarzy i szyi, w miejscach zwykle poddawanych pielęgnacji kosmetykami. Mądry sposób na doskonały wygląd."

Urządzenie bardzo ciekawe. Po minucie użytkowania nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej o jego skuteczności. Użytkowanie go było przyjemne, ale nie był to jakiś odczuwalny efekt "woow". Leciutko wibrujące i rozgrzewające cudeńko, nie zbyt łatwo ślizgające się po skórze. Ciekawa jestem czy faktycznie ma na koncie takie efekty jakimi się chwali Arbonne.

2. Kryjący Podkład w Płynie Arbonne 15 SPF <klik> 151,00 zł

Dla mnie ten podkład miał trochę za małe krycie, a odcień najjaśniejszy był za ciemny. Jedwabista konsystencja również nie jest w moim guście. Jestem na nie.

3. Seasource Detox Spa Oczyszczająca maseczka z alg morskich do twarzy i ciała <klik> -151,00 zł

Maseczka, którą podobno pokochały miliony. Ja niestety do tej grupy nie należę. Jedno użycie, a skutecznie mnie do siebie zraziła. Jest to pierwszy produkt, jaki mnie kiedykolwiek w życiu podrażnił. Moja cera do wrażliwych nie należy, ale po kontakcie z tą maseczką byłam czerwona jak burak. Już po nałożeniu mnie dosyć mocno szczypała w twarz, a efekt końcowy zadowalający nie był.

4. Arbonne Aromassentials® Awaken Pobudzający peeling z soli morskiej <klik> 117,00 zł

Ten produkt mi się spodobał, choć nic niezwykłego w nim nie było. Gdyby tylko był pięć razy tańszy...to przemyślałabym jego zakup. Póki co pozostanę przy naturalnym peelingu solno-błotnym, o którym niedawno pisałam.


5. Baza pod makijaż Arbonne Cosmetics <klik> 127,00 zł

"Każdy artysta musi przygotować podłoże swego dzieła. Ta luksusowa baza zmniejsza widoczność drobnych zmarszczek i porów, nadając skórze gładki wygląd."

Skład: Cyclopentasiloxane, Dimethicone Crosspolymer, Cyclohexasiloxane, HDI/Trimethylol Hexylactone Crosspolymer, C12-15 Alkyl Benzoate, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Camelia Sinensis Leaf Extract, Equisetum Arvense Extract, Vitis Vinifera (grape) Seed Extract, Silica, Tribehenin, Ceramide-2, PEG-10 Rapeseed Sterol, Palmitoyl Oligopeptide, Ethylhexyl Palmitate, Silica Dimethyl Silylate,  Butylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Phenoxyethanol, Mica, Tin Oxide, Titanium Dioxide (Cl 77891), Iron Oxides (Cl 77491).
 
Moim zdaniem ta baza jest zdecydowanie przeciętna. Widoczności porów i zmarszczek nie zmniejsza... i nie przedłuża trwałości makijażu w znaczący sposób. Nie mam pojęcia czemu jest aż taka droga... Patrząc na skład na pierwszy rzut oka bym nie pomyślała, że jest naturalny... Bardzo mi przypomina skład bazy z Bell, która podobnie niewiele działa, ale za to kosztuje pięć razy mniej. Charakterystyczne dla tej bazy jest jedwabiste wykończenie, które nie wiem czemu ma służyć... Skóra po niej robi się śliska, przez co wątpie, że pomaga utrzymywać podkład na skórze. Konsystencja jest jakby żelowa, kolor bezbarwny. Nigdy bym się nie zdecydowała na jej zakup.



 6. It’s a Long Story® wydłużający tusz do rzęs Arbonne Cosmetics <klik>  129,00zł 

"Życie to niezwykła opowieść — zacznij ją od oczu. Skutecznie wydłużający tusz daje niesamowity efekt długich rzęs, o jakich nawet nie marzyłaś. Przetestowany klinicznie. Trwały."

Skład: Aqua, Iron Oxides, Glyceryl Stearate, Glycerin, C18-36 Acid Triglyceride, Synthetic Beeswax, Cera Carnauba/Copernica Cerifera (Carnauba) Wax/Cire de Carnauba,  Stearic Acid, Silica, VP/VA Copolymer, Acacia Senegal Gum, Butylene Glycol, Polyglyceryl-10 Diisostearate, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Pisum Sativum (Pea) Extract, Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extract, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Glyceryl Caprylate, Sodium Hyaluronate, Panthenol, Ethylhexylglycerin, PPG-26-Buteth-26, Myristoyl  Pentapeptide-17, Biotinoyl Tripeptyde-1, Oleanolic Acid, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Apigenin, Aminomethyl Propanol, Phenethyl Alcohol, Glucosamine HCI.

Tusz na pewno nie jest zły, ale również efektu "woow" brak. Trwałość bez zarzutów, nie osypuje się nie kruszy, nie rozmazuje. Jednak co do wydłużenia i pogrubienia, to jest on zwykłym przeciętniakiem... Efekt nie lepszy od żółtego tuszu Lovely... A przy dwóch warstwach zaczyna sklejać rzęsy... Nigdy bym nie wydała na niego tyle pieniędzy. Skład bardzo długi... Również bym nie pomyślała, że naturalny...

long story


Podsumowując powiem tylko, że mnie te kosmetyki nie przekonują. Niby noszą miano naturalnych, wegańskich, ale czy są warte takich pieniędzy to nie wiem. Składy moim zdaniem są za długie i wcale nie wyglądają dobrze. Poza tym nie wiem czemu firma ich nie udostępnia nigdzie na swojej stronie, skoro tak się nimi szczycą. Jeśli chodzi o jakość produktów, to mnie nie powala... Dla mnie te kosmetyki są przeciętniakami.

Jestem bardzo ciekawa czy słyszeliście o Arbonne i czy miałyście okazję testować te kosmetyki. Chętnie poczytam Wasze opinie...


sobota, 18 marca 2017

Bielenda Comfort + krem maska dla przesuszonych dłoni

Zima to czas, kiedy musiałyśmy szczególnie zwracać uwagę na skórę rąk. Niskie temperatury powodują, że skóra szybko się wysusza, a dłonie stają się przez to szorstkie i zniszczone. Jeśli nie do końca jesteście zadowolone ze stanu skóry swoich rąk po zimie warto sięgnąć po specjalistyczne kuracje, maseczki czy dobry krem. Po za tym systematyczne stosowanie kremów do rąk i paznokci sprawi, że ślady upływu czasu nie będą na nich tak widoczne. Dłonie powinno się natłuszczać kilka razy dziennie. Dzisiaj opowiem Wam o bardzo dobrym kremie do rąk od Bielendy.


Od producenta



Krem-maska dla przesuszonych dłoni firmy Bielenda, to wyjątkowy krem do rąk o treściwej formule maski, bogatej w odżywcze i natłuszczające składniki aktywne. Idealnie pielęgnuje skórę suchą i przesuszoną, o obniżonej jędrności i elastyczności.
Zawartość wysokiego 10% stężenia masła shea oraz wspierających go: naturalnego olejku migdałowego, d-panthenolu i kwasu mlekowego wykazuje silne działanie odżywcze i nawilżające, normalizuje procesy złuszczania naskórka, usuwając jego szorstkość i suchość, przywraca dłoniom estetyczny, piękny wygląd.
Krem widocznie poprawia kondycję skóry, koi i łagodzi podrażnienia, z każdą aplikacją skóra odzyskuje gładkość, zostaje głęboko zregenerowana i odnowiona.
Krem szybko się wchłania, nie klei się, pozostawia skórę miłą i przyjemną w dotyku.

Testowany dermatologicznie.

Skład: Aqua (Water), Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isohexadecane, Caprylic/Capric Trigliceride, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Ceteareth-20, Dimathicone, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Sodium Stearoyl Glutamate, Hydroxyethylcellulose, Lactic Acid, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance).

Cena: 4,99 zł / 75 ml




Moja opinia



Z linii Comfort + miałam okazję już testować skarpetki złuszczające <klik>. Skarpetki się sprawdziły bardzo dobrze, dlatego byłam też ciekawa produktów do rąk z tej serii. Do wyboru są trzy kremy: krem maska, krem kompres i krem opatrunek. Wszystkie nazwy brzmią zachęcająco, powiem szczerze, że miałam problem z wyborem... Ostatecznie padło na krem maskę z masłem shea.

Kremik podobnie jak skarpety - sprawdził się bardzo dobrze. Używanie go to czysta przyjemność. Konsystencja jest dosyć treściwa, lekko tłusta. Skóra rąk po użyciu jest nawilżona, przyjemna w dotyku, nie lepi się, nie jest też tłusta. Efekt utrzymuje się do umycia rąk. Nakładany kilka razy dziennie jest w stanie w 100 procentach zapewnić odpowiednią pielęgnację dłoni.

Zapach może nie należy do najpiękniejszych, ale jest bardzo delikatny, nienachalny. Skład raczej dobry. Fakt, iż na drugim miejscu w składzie znajduje się masło shea jest zdecydowanie na plus. Opakowanie tradycyjne, miękka tuba. Krem moim zdaniem bardzo wydajny. Mam go już co najmniej dwa miesiące. Cena nie jest wysoka, można powiedzieć, że stosowna co do jakości produktu. Podsumowując zaryzykowałabym stwierdzenie, że obietnice producenta zostały spełnione.



krem do rąk




 

niedziela, 5 marca 2017

Allround Mascara Catrice

Bardzo lubię wyszukiwać produkty dobre jakościowo z niskich półek cenowych. Dzisiaj właśnie przychodzę do Was z jednym z takich produktów. Jest to tusz do rzęs z Catrice. Zapraszam na recenzję.



Od producenta


Prawdziwa maskara! Nie rozmazuje się a dodatkowo pogrubia, wydłuża i podkręca. Pokrywa i wzmacnia każdą rzęsę. Przetestowana oftamologicznie. Dostępna także w wersji wodoodpornej.
  • Objętość, wydłużenie, podkręcenie
  • Dociera do każdej rzęsy
  • Nie rozmazuje się
Cena: 12,99 zł




Moja opinia


Producent zbyt wiele nam nie mówi o produkcie. Krótko, zwięźle i na temat. Ja również nie będę się rozwodzić. Tusz jest moim zdaniem dobrej jakości. Szczoteczka taka jakie lubię - niezbyt duża, trochę profilowana. Pozwala na dotarcie do każdej rzęsy i co ważne nie musimy się obawiać, że się wybrudzimy nią wokół oczu. Konsystencja jest idealna (- nie jest sucha). Łatwo ją zmyć. Czerń jest zadowalająco czarna. Tusz się nie osypuje, nie kruszy. Wytrzymuje bardzo długo na rzęsach w stanie nienaruszonym. Mimo, iż nie jest wodoodporna to się nie rozmazuje, nawet przy sporej wilgotności powietrza. Jeśli chodzi o efekt to jest dosyć naturalny. Wydłuża i całkiem nieźle podkręca. Nie skleja rzęs. Nie ma mowy o żadnych grudkach. Z pogrubieniem szału nie ma (przy jednej warstwie), ale efekt ogólny jest bardzo fajny. Moim zdaniem jest to maskara idealna na co dzień. Przypomina mi efekt jaki osiągamy bardzo słynną żółtą maskarą z Lovely. A cena jest podobna. Myślę, że warto spróbować. Ja jestem z niego zadowolona.




Miałyście okazję testować jakikolwiek tusz od Catrice?


wtorek, 28 lutego 2017

White Flower's naturalny peeling solno-błotny z Morza Martwego

Zima powoli się kończy, czas na wiosenne porządki i wcale nie mam na myśli tych domowych, ale urodowe... Po zimie warto pomyśleć o odświeżeniu skóry całego ciała. Można tego dokonać w łatwy sposób - zdzierając martwy naskórek, za pomocą peelingu. Peelingi mają wiele zalet: przyczyniają się do ujędrniania skóry, usuwają martwe komórki, poprawiają krążenie, ułatwiają przenikanie substancji aktywnych w głąb skóry. Dzisiaj mam dla was propozycję naturalnego peelingu solno błotnego od White Flower's.



Od producenta


Peeling solno-błotny z Morza Martwego dogłębnie usuwa martwy naskórek, jednocześnie poprawia krążenie i stymuluje skórą przemianę materii. Wspomaga wytwarzanie tzw. płaszcza solnego, który przez działanie osmotyczne sprzyja nawilżeniu skóry, ułatwiając jednocześnie wchłanianie całego bogactwa minerałów Morza Martwego. Peeling ten to doskonały element kuracji antycellulitowej. Olej kokosowy dzięki dużej zawartości antyoksydantów spowalnia starzenie skóry i opóźnia powstawanie zmarszczek, efekt ten jest wzmocniony dodatkiem oleju z pestek winogron, który znany jest z wysokiej zawartości witaminy E – „witaminy młodości” oraz oleju arganowego. Efektem stosowania peelingu solno-błotnego będzie jedwabiście gładka i odżywiona skóra, a jej niedoskonałości zredukowane. Egzotyczna nuta zapachowa olejków eterycznych – pomarańczy i goździka sprawiają, że cały zabieg stanie się odprężający i relaksujący.

Skład: Maris Sal, Sodium Chloride, Maris Limus, Maris Aqua, Cocos Nucifera (Coconuit) Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Citrus Sinensis, Syzygium Aromaticum, Eugenol, D-Limonene, Linalol.

Stosowanie: Peeling nakładać na mokrą, umytą skórę, masując kolistymi ruchami, a następnie spłukać wodą. Delikatną powłokę olejową, jaka pozostanie na ciele po zabiegu pozostawić do wchłonięcia. Stosować 1-2 razy na tydzień. 

Cena: 13,99 zł / 300 g 



Moja opinia

Peeling White Flower's należy do grupy solidnych gruboziarnistych zdzieraków. Jest on dosyć specyficzny. Jego konsystencja przypomina błoto ze żwirem i olejami. Jest trochę mało zwarta, przez co ciężko się go stosuje, bo część produktu ucieka między palcami i ze skóry ciała. Używając go można się poczuć jak na wakacjach. 

Ogromnym plusem tego peelingu jest naturalny skład z chemią ograniczoną do minimum. Sól morska, wyciąg z mułu, woda morska, oleje: kokosowy, z pestek winogron, arganowy - to składniki, które bardzo kuszą, a jest ich procentowo naprawdę sporo w tym peelingu.

Zapach nie jest urzekający. Moim zdaniem typowo błotny z wyczuwalnym olejem arganowym. Mi osobiście nie przypadł do gustu. Jestem zwolenniczką słodko-owocowych nut zapachowych.

Do opakowań nigdy się nie czepiam. To jest proste, klasyczne, jednak przestrzegam przed przechowywaniem peelingu w pozycji pionowej, ponieważ oleje potrafią się wysączyć.

Cena bardzo przystępna jak na naturalny kosmetyk. W promocji za 10 zł z groszami w Rossmannie. Peeling niestety nie jest wydajny. Całkiem sporo się go zużywa za jednym razem, a część nam ucieka ze skóry i z dłoni, przez co peeling dosyć szybko się kończy.

Działanie ogólnie na plus. Peeling spełnia swoją rolę w stu procentach. Skóra jest odświeżona, złuszczona, nawilżona, wygładzona. Obietnice producenta są spełnione.




Podsumowanie


Polecam ten peeling wielbicielkom naturalnych kosmetyków oraz fankom dobrych zdzieraków. Ja nie żałuję jego zakupu mimo, iż jest dosyć niewydajny i słabo pachnie. Przekonało mnie do niego skuteczne działanie i świetny skład. Same zdecydujcie czy warto...