piątek, 26 lutego 2016

Podkład matujący Catrice All Matt Plus - recenzja

Przyszedł czas na recenzję mojego ostatnio zakupionego podkładu. Miałam czas na zapoznanie się z nim, więc teraz mogę Wam o nim troszkę opowiedzieć. Podkład ten ma różne opinie. Jak się sprawdził u mnie..? Dowiecie się w dalszej części posta. 

015 vanilia beige


Od producenta


Naturalne odcienie: nowy podkład All Matt Plus - Shine Control Make Up działa jak druga skóra. Niechciany połysk jest pod kontrolą, cera jest zmatowiona, a skóra odpowiednio nawilżona. Jednocześnie podkład z formułą beztłuszczową zapewnia długotrwały makijaż, który tuszuje drobne niedoskonałości skóry. Odbijające światło pigmenty zapewniają jedwabiście matowe wykończenie i idealnie świeży wygląd. Testowany dermatologicznie. Dostępny w czterech odcieniach. Pojemność 30 ml.
Cena regularna: 28 zł 

Warto przejrzeć oferty w sklepach internetowych (Klik Klik).

015 vanilia beige


Moja opinia


Mój odcień to 015 Vanilia Beige, który okazał się dla mnie trochę za ciemny. Najjaśniejszym jest 010 Light Beige, niestety nie było go na półce kiedy robiłam zakupy. Gdyby ten podkład nie ciemniał po nałożeniu, to kolor byłby w porządku.
Ma on też inne wady... Niestety bardzo słabo kryje. Jeśli więc kupiłyśmy go z myślą o maskowaniu niedoskonałości, to szybko się okaże, że to nie był dobry wybór. U mnie stan cery ostatnio się poprawił, więc nie jest źle... Dwie warstwy dają przyzwoity efekt. A z nieproszonymi gościami, dobrze sobie radzi kamuflaż z Catrice. Duet ten całkiem nieźle się uzupełnia.
Kolejną wadą jest obiecany przez producenta efekt matu, którego ten podkład absolutnie nie pozwala uzyskać. Efekt jest raczej satynowy, a po czasie zaczynamy się co raz bardziej błyszczeć, dlatego koniecznością jest użycie pudru.
Podkład niestety podkreśla suche skórki. Ja nakładam go dopiero po peelingu i dobrym nawilżeniu skóry, aby wszystko dobrze wyglądało pod podkładem. 
Ostatnią jego wadą jest niewydajność. Trzeba 2-3 pompki, aby wystarczyło na pokrycie całej twarzy. Bardzo mało go używałam, a zauważyłam spory deficyt w buteleczce. W porównaniu do innych podkładów, gdzie mała kropla wystarczała mi na pół twarzy, to tego podkładu trzeba nałożyć dwa albo trzy razy więcej. Dzieje się tak przez jego bardzo lekką formułę. Pierwsza nałożona warstwa stapia się i wchłania w skórę niczym krem. Zobaczcie jak się prezentuje na mojej twarzy...
Użyłam go również do makijażu walentynkowego (klik).

efekt


Teraz trochę o zaletach. Lekka formuła ma też dobre strony - podkład bardzo ładnie i naturalnie wygląda, nie daje efektu maski. Zgodnie z obietnicami producenta - fajnie nawilża. Absolutnie nie wysusza.
Trwałość podkładu również jest dobra. Raczej nie 18h, ale 8 powinien wytrzymać bez poprawek. 
Co więcej...? Podkład ma ładny delikatny zapach. Nie uczula, nie podrażnia. Nie roluje się, nie waży. Konsystencja jest odpowiednia, niezbyt lejąca i nie za gęsta. Opakowanie wygodne, szklane, z pompką.



Podsumowanie


Podkład nie dla każdej z nas - dla mnie nieidealny, ale całkiem dobry. Sprawdzi się u osób z bezproblemową cerą. Pozwala na uzyskanie naturalnego efektu. Trzeba tylko pamiętać, aby wybrać odcień o ton jaśniejszy. Problemem może okazać się znalezienie odpowiedniego dla siebie, bo do wyboru mamy tylko cztery kolory. Cena raczej adekwatna do jakości, zwłaszcza w promocji. Ja kupiłam go za 18 zł.
Moim zdaniem równie dobrze przy nim wypadają Affinitone i Affinimat z Maybelline, o których pisałam w grudniu. Te nie zmieniają koloru, mają lepsze krycie, Affinimat lepiej matuje. Trwałość mają podobną. Jednak Catrice daje mimo wszystko ładniejsze wykończenie. Ja spróbowałam je mieszać i otrzymałam idealny efekt. Poniżej swatche ich odcieni.


To wszystko na dziś. Same osądźcie czy to podkład warty kupna... Ciekawa jestem waszej opinii...
A może już go testowałyście?



wtorek, 23 lutego 2016

Recenzja - Pianka do golenia PharmaCF, Venus



Witam! Całkiem nie dawno był post o maszynkach do golenia, a dzisiaj o czymś co nam to golenie ułatwia, a mianowicie o piance do golenia - PharmaCF, Venus, o zapachu konwalii.
Dawniej do golenia używałam zwykłego żelu pod prysznic, jednak byłam ciekawa czy odczuję różnicę używając żeli do golenia bądź pianek. Zaczęłam stosować naprzemiennie żele oraz pianki i doszłam do wniosku, że różnica jednak jest. Golenie stało się bardziej przyjemne i było znacznie mniej podrażnień. Na pierwszy ogień poszła firma Isana. Jednak produkty te było jakoś mało wydajne, a pod koniec nie było już w nich gazu i nie mogłam nigdy zużyć ich do końca. Potem miałam żel do golenia z Tanity, który był po prostu cudowny i na pewno do niego będę wracać. Kiedy mi się skończył nie był akurat w promocji, a że nie lubię przepłacać to wzięłam piankę Venus. I był to całkiem trafny wybór.



Od producenta


Hypoalergiczna pianka do golenia VENUS została wzbogacona o alantoinę, która przyspiesza gojenie, odbudowuje uszkodzony naskórek i dodatkowo działa przeciwzapalnie.

Zawarty w recepturze pianki d-pantenol wzmacnia warstwę lipidową naskórka. Ekstrakt z bawełny doskonale wpływa na suchą skórę przynosząc jej ulgę i poprawiając poziom jej nawilżenia.

Składniki:

Aqua, Treithanolamine, Palmitic Acid, Stearic Acid, Butane, Propane, Laureth-23, PEG-75 Lanolin, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Isobutane, Propylene Glycol, Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Extract, Allantonin, Panthenol, Xanthan Gum, Parfum Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional.

Przygotowanie i stosowanie:

Przed użyciem wstrząsnąć. Na wilgotną skórę wydozować odpowiednią ilości pianki, rozprowadzić równomiernie. Golić przy użyciu nożyków do golenia. Spłukać ciepłą wodą i osuszyć skórę.

Cena regularna: 6,49 zł za 200 ml




Moja opinia


Od razu powiem, że jednak wolę żele do golenia. Ale jeśli chodzi o tą piankę, to jest ona bardzo dobra. Ma ona bardzo przyjemny konwaliowy zapach. Piana jest gęsta i nie ścieka ze skóry, aczkolwiek trzeba się streszczać z jej nakładaniem bo gdy będziemy to robić zbyt długo, to będzie nam znikać pod rękoma. Dobrze się rozprowadza, golenie jest przyjemne, maszynka ma ułatwione zadanie. Nie podrażnia, nie uczula. A alantoina, d-pantenol i bawełna myślę, że faktycznie spełniają swoje zadania, choć ja jeszcze nakładam po goleniu balsam łagodzący, również z Venus, o którym pewnie kiedyś napiszę, bo zasługuje na to.
Jeśli chodzi o opakowanie to jest ładne i praktyczne. Dozownik się nie zacina, aplikacja jest wygodna.
Pianka jest bardzo wydajna, wystarcza na kilka miesięcy. Cena również jest zachęcająca. W promocji można ją zdobyć za niecałe 5 zł.

 

Podsumowanie


Bardzo dobra pianka do golenia. Godna polecenia... Ja jednak wrócę do żeli, bo bardziej mi przypadły do gustu. Gdybym miała używać pianek, najprawdopodobniej pozostałabym przy tej z Venus.


A Wy znacie tą piankę? ;) Czego używacie do golenia?


sobota, 20 lutego 2016

Lakiery do paznokci Smart girls get more - Recenzja

Dzisiaj przyszedł czas na recenzję pierwszego produktu z zakupów, o których pisałam tutaj. Są to lakiery do paznokci smart girls get more. Kupiłam trzy kolorki. Dwa pastelowe: lekko brudna biel i delikatna brzoskwinka oraz lakier transparentny. Niestety nie jestem zadowolona z tego zakupu. 



Lakiery mają bardzo słabą pigmentację, potrzeba aż 3-4 warstwy, aby kolor był idealny, równomiernie nałożony i nie przebijała płytka. Potrzeba dużo cierpliwości by manicure się udał, bo i schnięcie lakieru z każdą warstwą strasznie się wydłuża. Trzeba pół dnia poświęcić na malowanie paznokci...

efekt


Cieszy mnie bardzo niewielka pojemność buteleczki - 4,5 ml. Jest nadzieja, że jakimś cudem uda mi się je wykończyć. Plusem jest także trwałość - bo jeśli już uda nam się nałożyć te cztery warstwy i wysuszymy je do końca, to bardzo długo będziemy się cieszyć ładnym efektem. Lakier nie ma tendencji do odtryskiwania. Będzie cieszył oko niemalże cały tydzień. A gruba warstwa wygląda prawie jak lakier hybrydowy. Pod taką warstwą nasze paznokcie będą bezpieczne i raczej nie mają prawa się połamać. 



Jednak dla mnie konieczność nakładania aż tylu warstw przekreśla te lakiery. Strasznie mnie to męczy i denerwuje. I wiem, że ponownie na pewno ich nie kupię. Jeśli chodzi o cenę, to można by się po niej spodziewać, że lakiery będą lepszej jakości. Cena regularna to 3,99 zł a promocyjna 2,99zł. A jest to tylko 4,5 ml. Za taką cenę czasem udawało mi się kupić dużo lepsze lakiery o dwukrotnie większej pojemności. 

efekt na paznociach


Miałyście kiedyś jakiś lakier ze Smart Girls Get More? Co o nich sądzicie?


środa, 17 lutego 2016

Avon Planet Spa Perfectly Purifying - maseczka błotna do twarzy - Recenzja



Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować cudowną głęboko oczyszczającą maseczkę błotną do twarzy. W swoim życiu już testowałam różne maseczki. I do gustu najbardziej mi przypadły te z glinki lub błota. Są one dedykowane głównie dla cery tłustej i mieszanej, ale są też takie, jak ta z Avonu, które można stosować do każdego rodzaju cery. Pomagają w walce z wypryskami i wągrami, zmniejszają pory.

Używałam również maseczek typu peel-off. Ich zadaniem jest także walka z wągrami i zmniejszanie porów, jednak ja nie zauważałam poprawy na mojej twarzy po ich stosowaniu. Na rynku są jeszcze dostępne maseczki na noc, czy też w płatach, ale nie próbowałam. Ciekawą opcją są maseczki domowej roboty. Najbardziej mnie ciekawią te na bazie miodu, cynamonu i soku z cytryny. Myślę, że kiedyś zacznę testować.



Od producenta



Maseczka błotna do twarzy zawiera sól krystaliczną oraz bogate w minerały błoto z Morza Martwego, znane ze swoich właściwości oczyszczających i detoksykujących.


  •     dokładnie oczyszcza
  •     skóra staje się miękka i gładka
  •     ujędrnia


Dokładnie oczyszcza i detoksykuje skórę, nadając jej miękkość, gładkość i jędrność. Wchłania nadmiar sebum i sprawia, że pory stają się mniej widoczne.

Nałóż na oczyszczoną skórę omijając oczy i usta. Po 5 -10 minutach spłucz. Stosuj 1-2 razy w tygodniu.

Cena regularna: 20 zł za 75 ml

głęboko oczyszczająca


Moja opinia


Używam tej maseczki już chyba około trzech miesięcy. Po tym czasie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że maseczka jest rewelacyjna. Bardzo dobrze oczyszcza, zamyka pory, wygładza. Ma przyjemny, świeży zapach, trochę jakby morski. Po zastosowaniu cera jest gładka, miękka, odświeżona. A przy regularnym stosowaniu strefa T się mniej przetłuszcza. Nie podrażnia, nie uczula. Można by podejrzewać, że ten typ maseczki spowoduje przesuszenie cery, aczkolwiek ja nic takiego nie zauważyłam. Oczywiście codziennie nawilżam twarz kremem, więc może dlatego. Jej działanie widać gołym okiem - kiedy już zaschnie na buzi można zauważyć punkciki, gdzie maseczka "wyciągnęła" zanieczyszczenia na wierzch. Dobrze się zmywa jak na maseczkę błotną.
Cena również zachęca do kupna. Najczęściej można ją nabyć za około 10 zł a nawet mniej. Jest bardzo wydajna, mi wystarczy spokojnie na 20 użyć, a może i więcej. Czyli na pewno bardziej się opłaca od zakupu pojedynczych maseczek w saszetkach.
A od kiedy zaczęłam używać jej i żelu również z Avonu Clearskin Clear Emergency (klik), to zauważyłam znaczną poprawę mojej cery. Wcześniej była strasznie problematyczna i ciągle gościły na niej wypryski. A teraz niechciani goście pojawiają się znacznie rzadziej. Niedługo powinien wszelki ślad po nich zaginąć ;)
Co do opakowania to jest bardzo praktyczne i ładne. Nie ma się do czego przyczepić. 

maseczka błotna do twarzy

Podsumowanie


Maseczka, która moim zdaniem nie ma wad. Jej używanie to czysta przyjemność. Polecam wszystkim. Będzie dobra dla każdego typu cery. Avon ma bogaty wybór maseczek. Aż chciało by się spróbować ich wszystkich. Mam przeczucie, że większość z nich jest dobra. Ja na pewno będę po nie sięgać dosyć często i przetestuję też inne.

A jakie są wasze ulubione maseczki? :)


sobota, 13 lutego 2016

Wibo Shimmer in Pearls - rozświetlacz w kulkach

Dzisiaj zapraszam na recenzję rozświetlacza w kulkach Wibo Shimmer in Pearls. Od razu mówię, że to absolutnie cudowny produkt. Spełnia swoją funkcję bardzo dobrze. Dzięki formule perłowych kulek zapewnia perfekcyjną aplikację. Idealnie rozświetla i modeluje twarz. Dzięki niemu twarz jest promienna i świeża.


blog


Od producenta

Ekskluzywny rozświetlacz w kulkach. Dzięki perłowej konsystencji zapewnia niewiarygodne rozświetlenie nawet najbardziej wymagającej cerze. Perłowy odcień rozświetla i tuszuje wszelkie zaczerwienienia oraz usuwa oznaki zmęczenia. Nadaje cerze trwałego i pięknego blasku. 

Ingredients: Talc, Mica, Octyldodecanol Stearoyl Stearate, Isostearyl Neopentanoate, Sobitol, Tin Oxide, BHT, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Sodium Dehydroacetate, [+/-]: CI 15850, CI 19140, CI 45410, CI 77163, CI 77007, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77891.

 Cena: 15,99 zł za 13 g



Moja opinia

Ten rozświetlacz jest produktem, którym na pewno nie zrobimy sobie krzywdy. Daje delikatne rozświetlenie (poświatę) bez widocznych drobinek, co w rozświetlaczach jest bardzo ważne. Kuleczki są w różnych odcieniach: trochę złotych i trochę srebrnych. Jednak uzyskany odcień na skórze jest raczej chłodny. Co więcej? Dobrze się utrzymuje, jest bardzo wydajny i wygodny w stosowaniu. Efekt jest bardzo elegancki. Opakowanie jest plastikowe, być może niewytrzymałe, ale u mnie się sprawdza.  Pod wieczkiem znajduje się dodatkowa przekładka, aby kuleczki pozostawały w bezruchu. Nie uczula, nie podrażnia. Nie pyli się i nie osypuje. 


efekt

Jak używać?

Aby uzyskać efekt niezwykłego połysku na skórze należy nałożyć go pędzelkiem nad kościami policzkowymi, pod łukami brwiowymi, na środek czoła oraz możemy dodatkowo na podbródek i łuk kupidyna.




Podsumowanie 

Jest to wysokiej klasy rozświetlacz za bardzo niską cenę.  Jeżeli używacie tego typu produktów to warto go wypróbować. Jeśli nie lubicie produktów w kulkach to na półce Wibo znajdziecie również rozświetlacz prasowany, który też jest bardzo dobry.

Ciekawa jestem czy znacie ten produkt i jaka jest Wasza opinia na jego temat... :)

wtorek, 9 lutego 2016

♥ Love is in the air ♥ Bądź piękna w Walentynki...

Walentynki tuż tuż... Pewnie większość z nas czeka na ten dzień z utęsknieniem. Romantyczne spotkania, kina, restauracje, imprezy, wyjazdy tylko we dwoje... W takich sytuacjach chcemy wyglądać jak najlepiej dla tej drugiej połówki  - wskakujemy w małą czarną i malujemy się najlepiej jak tylko potrafimy. Tylko potrzebny jest pomysł na make-up. Ja już mam! Chętnie podzielę się nim z Wami...

Seksowny makijaż na randkę krok po kroku


Makijaż na taką szczególną okazję powinien wydobywać z nas to co najpiękniejsze. Postarajmy się więc podkreślić nasze atuty! Nie jest żadnym odkryciem fakt iż nasze usta działają na facetów - w związku z tym, zaszalejcie z kolorem szminki. Soczysta czerwień będzie na pewno bardzo uwodzicielska. Jeśli Waszym największym atutem są piękne duże oczy - podkreślcie oczka... Poniżej moja propozycja makijażu. Postawiałam na zaakcentowanie oka. Mocny makijaż w kolorze czerni i miedzi będzie świetną propozycją do małej czarnej.

smoky eye czerń i miedź

  1. Na początek zmatowiłam obszar pod łukiem brwiowym i nałożyłam korektor na powiekę, który spełnił rolę bazy.
  2. Nałożyłam czarną kredkę nad linią rzęs, w zewnętrznym kąciku, nad załamaniem powieki oraz na połowie dolnej powieki.
  3. Wszystko roztarłam i rozblendowałam czarnym, satynowym cieniem.
  4. Na prawie całą część ruchomą powieki nałożyłam cień w kolorze brązowo - miedzianym. Równie dobrze spiszą się na tym miejscu inne kolorki np: zgaszonej czerwieni, delikatnego różu, brudnego złota. Sam kącik wewnętrzny musnęłam odrobiną złota.
  5. Na koniec wytuszowałam rzęsy. Możecie dokleić sztuczne rzęsy.
Taki makijaż oka będzie idealny dla niebiesko i zielonookich pań. Sprawdzi się przy opadających powiekach.
Całość makijażu:


Po makijażu oka, reszta już standardowo - róż, delikatne konturowanie bronzerem i rozświetlaczem. Brwi podkreślone moim niezastąpionym woskiem z Bell. Usta w delikatnym kolorze zbliżonym do naturalnego koloru ust. Efekt nieprzerysowany, bardzo ładny. Makijaż idealny na walentynki i na wszelkie inne wielkie wyjścia ;)
Użyte kosmetyki:


* korektor Kobo Illuminate Cover Stick
* tusz do rzęs Maybelline Rocket Volum Express 
* niedługo na blogu pojawią się recenzje podkładu z Catrice oraz pudru i rozświetlacza z Wibo...


Jak Wam się podoba moja propozycja? Ciekawa jestem czy w ogóle obchodzicie Walentynki... :)


sobota, 6 lutego 2016

Przegląd maszynek do golenia - Hity i kity


Znalezienie  odpowiedniej dla siebie maszynki do golenia to nie lada wyzwanie. Trzeba ich sporo przetestować, aby znaleźć tą idealną. Często musi się polać krew... Ja już mam jeden swój ideał, ale być może w przyszłości poszukam jeszcze innych - bardziej "wydajnych" :) Na swojej drodze znalazłam też sporo bubli. Chcecie zapoznać się z nimi bliżej? Zapraszam do lektury...



Gillette, Simply Venus 3



Maszynka do golenia dla kobiet, jednoczęściowa, 3-ostrzowa.
14,99 za 5 sztuk; 4,79zł za 1 sztukę






"Jednorazowa maszynka dla kobiet Gillette Simply Venus 3 zapewnia Ci dokładne golenie za rozsądną cenę. Posiada obrotową główkę wyposażoną w 3 ostrza oraz wygodną rączkę, a łatwy poślizg maszynki zapewnia jedwabistą gładkość skóry. Każde opakowanie zawiera cztery sztuki maszynek Simply Venus plus jedną gratis. Pasek nawilżający MoistureRich zapewnia gładkie przesuwanie się maszynki."

Mój numer jeden. Najlepsze jakie miałam do tej pory i nie wiem czy będę testować jeszcze inne. Każdą można użyć wielokrotnie. Pasek nawilżający się nie zdziera. Maszynka jest odpowiednio ostra, nie zacina, nie kaleczy, nie podrażnia, dobrze się trzyma dzięki gumowym rączkom. A w promocji można zdobyć paczkę za około 12 zł, więc w całkiem przystępnej cenie. A paczka taka mi wystarczyła ostatnio na kilka miesięcy, i to letnich. ;)

Gillette, Simply Venus 2



Maszynka do golenia dla kobiet, jednoczęściowa, 2 ostrzowa.
6 sztuk za 11,99 zł; 1 sztuka za 2,99zł




"Maszynki jednorazowe Gillette Simply Venus 2 to najtańsze maszynki Venus, posiadające 2 ostrza i pasek nawilżający MoistureRich, zapewniający gładkie przesuwanie się maszynki."

Tego rodzaju maszynek nabyłam jedną paczkę około rok temu. I jak na maszynki dwuostrzowe to spisywały się całkiem nieźle. Nie zacinały skóry, nie podrażniały, ale troszkę szybko się tępiły i pasek nawilżający szybko znikał. Wadą jest też trochę śliska rączka. Jednak na pewno każdej maszynki można użyć więcej niż jeden raz.

Wilkinson Sword, Xtreme 3 Beauty



Maszynka do golenia dla kobiet, 3 ostrzowa.
4 szt. 17,99 zł; 1 sztuka około 5 zł.




"Jednorazowe maszynki do golenia dla skóry wrażliwej, z trzema elastycznymi ostrzami i paskiem nawilżającym. Komfortowe golenie nawet trudno dostępnych miejsc."

Tych maszynek kupiłam sobie tylko na próbę, jak dobrze pamiętam to dwie sztuki. Chciałam wypróbować bo moja koleżanka bardzo je zachwalała. Jednak u mnie nie sprawdziły się w stu procentach. Ogólnie słyną z bardzo dobrych opinii jednak jak dla mnie to one były po prostu zbyt ostre. Za pierwszym razem troszkę się pokaleczyłam, ale za drugim i trzecim razem było już lepiej... I faktycznie wystarczają na długo. Mają ruchomą głowicę, dobrze się je trzyma.

BiC, Miss Soleil



Maszynka do golenia dla kobiet, 3 ostrzowa.
13,99 zł za 4 sztuki; 3,99 zł za 1 sztukę








"Trzyostrzowa maszynka zapewniająca znakomitą gładkość golenia. Dzięki nowocześnie zaprojektowanej rączce doświadczysz wyjątkowej przyjemności golenia."

Te maszynki to moje największe rozczarowanie. Nazwałam je koszmarem minionego lata. Skusiła mnie obowiązująca promocja na nie w Rossmannie oraz to, że reklamowała je Pani Ewa Chodakowska. Ten zakup okazał się strasznym błędem. Jedyną ich zaletą jest ładny wygląd. Nie są najtańsze i niestety koszmarne. Bardzo tępe, przez co strasznie kaleczą. Myślałam że są zbyt ostre, ale za drugim i trzecim razem było to samo -  krew się lała strumieniami. Nie pomaga golenie z nawet bardzo dobrym żelem czy pianką. Nie mam pojęcia jak wykorzystam resztę z paczki, bo wypróbowałam dopiero jedną. Za paczkę zapłaciłam około 10 zł. Były to pieniądze wyrzucone w błoto. Absolutnie nie polecam!!!

BiC, Pure 3


Maszynka do golenia dla kobiet, 3 ostrzowa.
4 sztuki za 11,39; 8 sztuk - 14,29 zł; 1 sztuka za 2,59 zł.







"3 ostrzowe Golarki. Aloe Vera."

Niestety nie należą do najlepszych. Łatwo się nimi zaciąć. Są faktycznie do jednorazowego użytku. Pasek nawilżający nic nie działa. Odradzam. Chociaż w tym wypadku można powiedzieć, że cena adekwatna do jakości.

Podsumowanie


Najbardziej się polubiłam z firmą Gillette. Prawdopodobnie poszukam jeszcze innych maszynek z tej marki. Najgorszym bublem okazały się maszynki z BiC. Podobno z tej firmy są dobre BiC Soleil Bella, które należą do tych trochę droższych z poczwórnym ostrzem. Ale nie wiem czy odważę się ich wypróbować. A Wilkinson może być ulubieńcem niektórych z Was, ale ja nie do końca się z nimi polubiłam.



Jakie Wy maszynki mogłybyście dorzucić do tego zestawienia? Coś polecacie? A może natrafiłyście na jakiegoś bubla? Napiszcie koniecznie w komentarzach :)