środa, 30 grudnia 2015

KOBO PROFESSIONAL GROWING LASHES - Recenzja

Cześć! Dzisiaj mam dla was recenzję tuszu do rzęs KOBO PROFESSIONAL GROWING LASHES. Jest to czarny tusz z odżywką. Zakupiłam go w prezencie dla mamy i przyznam, że chętnie zatrzymałabym go dla siebie. Przejdę od razu do rzeczy.

TUSZ DO RZĘS Z ODŻYWKĄ GROWING LASHES MASCARA BLACK

Co mówi producent?

"Tusz z odżywką stymulującą naturalny wzrost rzęs. Innowacyjny składnik WidelashTM w sposób widoczny wzmacnia strukturę i pobudza wzrost rzęs. Efekt natychmiastowy: intensywna głębia koloru,wydłużone i pogrubione rzęsy. Efekt po 4 tygodniach regularnego stosowania w naturalny sposób do 3 x większa objętość rzęs."
Cena: 18 zł za 7 ml (Natura).

TUSZ DO RZĘS Z ODŻYWKĄ GROWING LASHES MASCARA BLACK

Moja opinia

Tusz pozwala nam uzyskać bardzo ładny naturalny efekt. Rzęsy nie są sztywne jak sztuczne, a bardzo miękkie w dotyku. Może nie da mam efektu "wow", ale moim zdaniem bardzo ładnie pogrubia i delikatnie wydłuża rzęsy. Nie pozostawia grudek i nie skleja. W ciągu dnia nie kruszy się i nie rozmazuje. Ma bardzo intensywny kolor. Dobrze się zmywa. To, że nie jest wodoodporny to dla mnie również plus. Formuła tuszu jest dosyć gęsta. Szczoteczka bardzo minimalistyczna, dzięki czemu umożliwia bardzo precyzyjne wytuszowanie rzęs i nie mamy prawa się nią pobrudzić. Dodatkowym jego atutem jest zawartość odżywki. Na chwilę obecną nie mogę powiedzieć czy przyniesie ona jakieś skutki, ale na pewno nie zaszkodzi ;) Opakowanie także jest bardzo ładne i wygodne. Cena również jest zachęcająca, ja upolowałam go w promocji za jedyne 9,99 zł. Efekt jaki uzyskałam można zobaczyć poniżej, ale zaznaczam, że w rzeczywistości prezentuje się jeszcze lepiej.


TUSZ DO RZĘS Z ODŻYWKĄ GROWING LASHES MASCARA BLACK

Podsumowanie

Bardzo fajna maskara, godna polecenia, warta swojej ceny. Myślę, że o wiele lepsza od Maybelline Rocket Volum' Express, o której pisałam niedawno. Z dotychczas przetestowanych przeze mnie tuszy jest on numerem jeden. Przyznaję mu 8 punktów na 10. Ciekawa jestem czy kiedykolwiek napotkam tusz, któremu przyznam 10 punktów. 


Korzystając z okazji życzę Wam wszystkim i każdemu z osobna, udanej szampańskiej zabawy w Sylwestra oraz szczęśliwego Nowego Roku!!! :) Trzymajcie się ciepło :)

czwartek, 24 grudnia 2015

♕ Zostań Królową Nocy... ♕

Mocny akcent na sylwestrową noc..? - Proponuję glamrockowy look!


Bardzo mocne, drapieżne spojrzenie i kusząco podkreślone usta... Taki look będzie pasował większości z nas i to do każdej stylizacji. Czerń + czerwień = niezawodna klasyka. Jak zrobić tajemnicze smoky eyes? Wystarczy rozetrzeć czarną kredkę na ruchowej części powieki oraz pod okiem. Dokładny tutorial poniżej...

Bardzo mocne, drapieżne spojrzenie i kusząco podkreślone usta

  1. Możecie zacząć od nałożenia na powiekę bazy pod cienie. Potem warto przykleić sobie taśmę klejącą od zewnętrznego kącika oka do końcówki brwi. Umożliwi ona nam poprowadzenie prostej linii cieni. Chyba, że zależy nam na roztartej granicy, wtedy jest to zbędne. Następnie obrysowujemy oko czarną miękką kredką, ja nawet pomogłam sobie eyelinerem, aby pogłębić czerń, zwłaszcza przy linii rzęs...
  2. Następnie pokrywamy całą ruchomą część powieki kredką.
  3. Całość rozcieramy tak wysoko, jak nam się podoba. Ja nie wychodziłam ponad załamanie powieki.
  4. O ile jest taka potrzeba, jeśli coś za wysoko nam się roztarło, to możemy poprawić niedociągnięcia beżowym cieniem. Możemy już odkleić taśmę.
  5. Na środek powieki nakładamy odrobinę brokatu lub połyskującego cienia. Ja użyłam grafitu z drobinkami. A na wewnętrzne kąciki nie zaszkodzi odrobina jasnego, błyszczącego cienia.
  6. Tuszujemy rzęsy lub przyklejamy sztuczne. Linię wodną możemy pokryć białą lub cielistą kredką, aby nasze oko wydawało się jeszcze większe.

Bardzo mocne, drapieżne spojrzenie i kusząco podkreślone usta

Jest to na pewno makijaż dla odważnych. Przyznam się, że ja do nich nie należę. Preferuję jakiś mniej rzucający się w oczy makijaż. Na przykład taki jak w mojej ostatniej propozycji makijażu świąteczno - sylwestrowego. Tutaj również mocno podkreśliłam usta. Podobno takie połączenia nie są najrozsądniejsze... więc jeśli wolicie użyjcie bardziej neutralnego koloru pomadki ;)


Jak Wam się podoba? Jakie makijaże planujecie na Sylwestra? Może coś podobnego do mojej propozycji ;) A może wolicie lżejszą wersję? -> KLIK.

I na koniec cieplutko Was pozdrawiam... i życzę Wam wszystkim wesołych i spokojnych Świąt w gronie rodziny!  :)




niedziela, 20 grudnia 2015

O oczyszczaniu skóry twarzy słów kilka...

Tłusta skóra, zaskórniki, krostki to problemy nie tylko nastolatków, ale również około 40% kobiet, które okres dojrzewania mają już dawno za sobą. Jaki sobie z nimi radzić? Zwłaszcza teraz przed świętami i sylwestrem, kiedy to chcemy wyglądać nieskazitelnie... Jeśli problem nie jest zbytnio nasilony wystarczy odpowiednia pielęgnacja. Oczyszczanie to podstawa. Na rynku mamy ogromny wybór produktów stworzonych w tym celu... od żeli myjących, przez toniki, maseczki, płyny micelarne, peelingi, po różnego rodzaju kremy. Wybór należy tylko do nas. Na dzisiaj przygotowałam parę informacji o oczyszczaniu każdego typu cery oraz recenzje trzech produktów do oczyszczania i walki z niedoskonałościami (raczej dla skóry trądzikowej).

Oczyszczanie różnych typów skóry


Skóra normalna:
Lubi lekkie i nawilżające kosmetyki do demakijażu. Oczy i usta można potraktować mleczkiem. Resztki makijażu najlepiej zmyć tonikiem do cery normalnej.
Skóra wrażliwa:
Unikaj wody z mydłem. Do mycia twarzy najlepiej używać wody różanej lub termalnej. Używaj kosmetyków hipoalergicznych - bez alergenów, parabenów, substancji zapachowych, sztucznych barwników. Stosuj płyn micelarny.
Skóra sucha:
Stosuj mleczka, toniki, kremy do demakijażu które dobrze nawilżają. Po demakijażu pamiętaj o kremie nawilżającym.
Skóra naczynkowa:
Szukaj produktów z wyciągiem z kasztanowca, arniki, miłorzębu. Składniki te koją i uszczelniają naczynka. Unikaj kosmetyków z intensywnie działającymi składnikami takimi jak np. retinol. Możesz z powodzeniem używać płynu micelarnego do demakijażu.
Skóra tłusta:
Zmywaj makijaż odpowiednim żelem, który usunie nadmiar sebum, ściągnie pory i zapobiegnie świeceniu. Stosuj toniki antybakteryjne i matujące. Szukaj w składzie wyciągu z ogórka.
Skóra trądzikowa:
Unikaj zwykłego mydła. Stosuj preparaty przeciwtrądzikowe hamujące rozwój zaskórników, zmniejszające łojotok o działaniu antybakteryjnym. Przemywaj w ciągu dnia skórę tonikiem. Raz na tydzień rób sobie "parówki" i maseczki głęboko oczyszczające.

Tonik ściągająco-oczyszczający GARNIER CZYSTA SKÓRA


Opis produktu

"Gama Garnier Czysta Skóra została stworzona, aby pomagać zwalczać niedoskonałości oraz redukować nadmiar sebum. Czy Tonik ściągająco-oczyszczający Garnier Czysta Skóra jest stworzony dla mnie? Tak, jeśli Twoja skóra jest podatna na powstawanie niedoskonałości, nadmiar sebum, ma rozszerzone pory oraz jest mieszana lub tłusta. Czym się wyróżnia? Dzięki połączeniu kwasu salicylowego i pochodnej oczyszczającego cynku, znanego ze swoich właściwości regulujących produkcję sebum, jego formuła zwęża pory, matuje skórę dla efektu oczyszczonej skóry. Nasza filozofia Garnier Skin Naturals: Pierwszeństwo dla składników pochodzenia naturalnego pozyskiwanych dzięki metodom ekstrakcji, które pozwalają zachować ich jakość i czystość. Produkty testowane dermatologicznie. Produkty o udowodnionej skuteczności."

Cena: 10,99 zł za 200 ml.

recenzja

Moja opinia

Produkt dosyć mocny. Okropny, drażniący zapach. Zawiera alkohol, przez co może wysuszać skórę. Nie jestem pewna czy działa na niedoskonałości. Może delikatnie zwęża pory. Natomiast, na pewno dobrze oczyszcza skórę i zmywa resztki makijażu. Skóra po nim jest trochę lepka i gorzka... Nie jest on ideałem, nie jest więc godny polecenia. Dałabym mu 6/10 punktów.


Żel głęboko oczyszczający UNDER TWENTY INTENSE ANTI ACNE



Opis produktu

"Aktywny żel głęboko oczyszczający i odblokowujący pory. 24h intensywnie przeciw trądzikowi! Udowodnione działanie dzięki zawartości składników aktywnych: aktywny salicylan sodu, wit. PP, miedź, pantenol, wyciąg z kory wierzby. Testowany dermatologicznie."

Cena: 14,99 zł za 200 ml.

żel oczyszczający

Moja opinia

Działa dosyć delikatnie. Fajna konsystencja mydła w płynie. Dobrze się pieni. Bardzo dobrze oczyszcza z resztek makijażu. Nie wysusza. Skóra po nim jest miękka i odświeżona. Na pryszcze raczej nie pomoże, ale też nie zaszkodzi. Stosowałam go długi czas i nie zauważyłam żeby zdziałał cuda. Wydajny. Punktów 7/10.


Kremowy żel AVON CLEARSKIN CLEAR EMERGENCY


Opis produktu

Hipoalergiczny intensywnie działający kremowy żel do mycia twarzy z 2% kwasem salicylowym i wyciągiem z kiełków pszenicy. Do codziennego stosowania. Przebadany alergologicznie i dermatologicznie.
Działanie: Natychmiast wnika w pory, dokładnie usuwając wszelkie zanieczyszczenia i sebum. Sprawia, że zaraz po zastosowaniu skóra jest dogłębnie oczyszczona.

Cena: 14 zł za 75 ml.

kremowy żel na pryszcze




Moja opinia

Żel nastawiony na walkę z pryszczami, ale uważam, że bardzo dobrze sobie radzi z wszelkimi niedoskonałościami. Intensywnie oczyszcza skórę. Po użyciu skóra jest miękka, zmatowiona, nawilżona, gładka. W trakcie mycia czuć pieczenie. Zapach miętowy, może trochę drażnić oczy. Gęsta, kremowa konsystencja sprawia, że jest bardzo wydajny. Dobrze się zmywa. Najważniejsze, że naprawdę działa, efekty są naprawdę bardzo dobre.

Uwielbiam go i zdecydowanie polecam! Wart swojej ceny. Ja zamówiłam go w promocji za 9,99 zł. Szkoda, że dostępny tylko przez konsultantki.

Przyznaję mu 9/10 punktów.


A wy macie jakieś swoje sprawdzone produkty do walki z niedoskonałościami?


czwartek, 17 grudnia 2015

Bronzer Miss Sporty - Ohh! Tan So Fine

Na dzisiaj przygotowałam dla was recenzję pudru brązującego Miss Sporty - Ohh! Tan So Fine. Ja posiadam odcień 001 I am blonde and fabulous. Występuje on w wersji również dla brunetek ale osobiście uważam, że przy wyborze odcienia nie powinnyśmy się absolutnie kierować kolorem naszych włosów, a raczej karnacją. 

recenzja miss sporty ohh tan so fine

Co mówi producent?

"Delikatny puder brązujący ze złotymi drobinkami nadaje skórze aksamitny blask naturalnej, słonecznej opalenizny. Może być stosowany jako róż do policzków."

recenzja miss sporty ohh tan so fine

Jakie jest moje zdanie?

Owszem produktu można użyć zamiast różu, tylko trzeba pamiętać aby nie nakładać go na kość policzkową, tylko trochę niżej.
Produkt ma nam zapewnić efekt słonecznej opalenizny... Ja jednak na takie użycie produktu bym się nie zdecydowała. Ten jasny odcień można zastosować na całą twarz, ale opalenizny nam nie doda, a ten ciemniejszy wyglądałby strasznie sztucznie, bo ma odcień wpadający w pomarańcz.
Ja zakupiłam ten produkt z zamiarem konturowania twarzy. I w tej roli puder spisuje się całkiem nieźle. Produkt ma delikatne drobinki, leciutko połyskujące na twarzy, toteż jaśniejszego odcienia można z powodzeniem używać jako rozświetlacza. Spotkałam się też z opiniami, że dobrze sprawdza się jako cień do powiek, aczkolwiek jeszcze nie próbowałam.
Bronzer trochę ciężko się rozprowadza. Trzeba go umiejętnie rozblendować, inaczej zrobimy sobie nim nieestetyczną, pomarańczową plamę.
Produkt raczej jest trwały, nie zauważyłam u siebie, aby się ścierał czy znikał.
Mam go już dosyć długo, a nie popsuł się, ani nie połamał. Jest też bardzo wydajny.
Plusem jest również jego cena. Jest bardzo tani, toteż nie mamy prawa od niego zbyt wiele wymagać. Na poniższym zdjęciu widać jak prezentuje się na mojej twarzy. Użyty został również w makijażu świątecznym, którego propozycję przedstawiałam niedawno.



Podsumowanie

Cena około 10 zł. 
Marka 'Miss Sporty' sugerowałaby, że jest to produkt dla nastolatek, jednak niedoświadczona, niewprawna ręka mogłaby sobie nim na pewno zrobić krzywdę. Potrzeba trochę cierpliwości, aby nauczyć się go używać, a metodą prób i błędów, znaleźć dla niego odpowiednie dla nas zastosowanie.
Puder bardzo tani, średniej jakości. Nie jest to ani kit ani hit. Przyznałabym mu 5 punktów w skali od 1 do 10. Raczej nie jest to produkt godny polecenia...

Ciekawa jestem czy któraś z was miała okazję go testować?




niedziela, 13 grudnia 2015

✩ Makijaż świąteczno-sylwestrowy dla niebieskookich ✩

Oto kolejna moja propozycja makijażu wieczorowego. Był już makijaż świąteczny, a teraz coś co równie dobrze sprawdzi się w święta jak i w sylwestra. Tym razem kolorystyka utrzymana w odcieniach brązu ze złotym akcentem. Aby spojrzenie nabrało mocy wybrałam kolorystykę kontrastową do koloru tęczówki. Dzięki takiemu trikowi wydobywamy kolor oka... Moja niebieska tęczówka wydaje się być jeszcze bardziej niebieska i błyszcząca niż jest w rzeczywistości. W tej propozycji makijażu równie dobrze prezentowałyby się zielonookie panie. Do takiego zabiegu idealnie sprawdziłyby się również cienie pomarańczowe lub różowe. 

makijaż świąteczny sylwestrowy złoty

Jak wykonać makijaż?

Większość z nas poradzi sobie bez problemu z takim wyzwaniem. Wystarczy mieć paletkę z różnymi odcieniami brązu. Samo pomalowanie oka jest banalnie proste, bo i zasada jest prosta - najjaśniejszy cień nakładamy od wewnątrz, średni odcień po środku,  a najciemniejszy od zewnątrz. Kolory roztarte w ten sposób pięknie podkreślą nasze spojrzenie. Dolną powiekę zaakcentowałam połyskującym złotem. Jeśli chcemy uzyskać mniej wyzywający efekt, możemy zamiast satynowych odcieni na górnej powiece użyć matowych. Wówczas nasz makijaż będzie bardziej stonowany. Ja dorysowałam jeszcze kreskę eyelinerem oraz podkreśliłam linię wodną, ale nie jest to konieczne. Wystarczą dobrze wytuszowane rzęsy.

makijaż dla niebieskookich na sylwestra

Oto jak ja prezentowałam się w tym makijażu:

makijaż świąteczno sylwestrowy dla niebieskookich


Do kompletu jeszcze odrobina różu, by nie wyglądać jak księżyc w pełni oraz soczyście czerwona szminka i jesteśmy gotowe na podbój imprezy sylwestrowej czy też świątecznej. Jak wam się podoba moja propozycja? :)

czwartek, 10 grudnia 2015

Affinimat czy Affinitone..? - Recenzja

Na dzisiaj przygotowałam dla was recenzję (porównanie) dwóch podkładów z Maybelline: Affinimat oraz Affinitone. Na pewno są wam one znane co najmniej ze słyszenia. Ja używam ich od dawna i należą do jednych z moich ulubionych. Z racji tego, że mam jasną karnację oraz tego, że kupowałam je na zimę, to posiadam oba w bardzo jasnym odcieniu, a mianowicie: 03 Light Sand Beige.

porównanie podkładów maybelline affinitone oraz affinimat


Opis podkładów. Co mówi producent?

Affinimat: "Formuła podkładu zawiera składniki działające niczym 'mikrogąbeczki' dla perfekcyjnego, naturalnego i matowego wykończenia makijażu." (Tylko do skóry mieszanej.)
Affinitone: "Idealnie dopasowuje się do odcienia i struktury skóry bez efektu maski. Formuła zawiera witaminę E i perełki które zapewniają uczucie świeżości oraz perfekcyjne wykończenie makijażu. Podkład zapewnia 8-godzinne nawilżenie skóry. Ultralekka formuła o długotrwałym działaniu. Do wszystkich typów cery."


Jakie jest moje zdanie na ich temat?

Według mnie oba są bardzo podobne... Mają taką samą konsystencję, bardzo wodnistą, są bardzo lekkie, delikatne, praktycznie nie wyczuwalne na skórze. Nie tworzą efektu maski. Dopasowują się do koloru naszej skóry. Nie ciemnieją. U mnie jeden i drugi podkreśla troszkę suche skórki. Oczywiście jeżeli użyjemy kremu nawilżającego pod makijaż to problem maleje. Radzą sobie z zakryciem zaczerwienień oraz drobnych niedoskonałości, aczkolwiek dla mojej dosyć problematycznej cery, ich krycie mnie niestety nie zadowala w stu procentach.


Czym więc się różnią te podkłady?

Efekt matowości jest minimalnie lepszy u podkładu Affinimat. Chociaż po kilku godzinach u mnie strefa T i tak zaczyna się świecić. I druga różnica to zapach. Affinimat pachnie dosyć mocno alkoholem. Zapach nie bez powodu, bo w składzie jest zawarty alkohol. Prawdopodobnie u niektórych z was podkład ten może przez to wysuszać skórę. Mi ten alkohol zupełnie nie przeszkadza, a nawet mam wrażenie, że "dezynfekuje" moje niedoskonałości ;) A poniżej możecie zobaczyć jak oba podkłady prezentują się na mojej twarzy.


recenzja podkładu maybelline affinimat

recenzja podkładu maybelline affinitone


Maybelline Affinimat 27,99 zł za 30 ml. (Rossmann). Przeglądarka cen tutaj (klik)

Maybelline Affinitone 27,29 zł za 30 ml. (Rossmann). Przeglądarka cen tutaj (klik)

 

Podsumowanie

Co do ceny myślę, że jest przystępna, zwłaszcza w promocji. Ja oba nabyłam w cenie około 18 zł.
Podsumowując: podkłady idealne dla skóry nieproblematycznej, dla skóry z niedoskonałościami - średnie. Ja lubię ich używać do makijażu dziennego, a do wieczorowego preferuję jakieś lepsze. Gdybym miała je oceniać w skali od 1 do 10 - jeden i drugi dostałby ode mnie po 7 punktów ;)

A wy używacie? Miałyście z nimi styczność? Który lepszy waszym zdaniem?



poniedziałek, 7 grudnia 2015

✯ Rozbłyśnij na święta...! - Makijaż świąteczny ✯

Za nami Mikołajki, więc to już czas na jakąś propozycje makijażu na święta. Na pewno każda z nas chciałaby błyszczeć wśród wigilijnych gości, toteż trzeba się postarać aby nasz makijaż był idealny. Warto postawić na klasyczny, który nigdy nie wyjdzie z mody i jednocześnie będzie łatwy w wykonaniu. Ja zdecydowałam się na połyskujące smoky eyes w chłodnych odcieniach.


makijaż świąteczny grafitowe smoky eyes

Oczy podkreśliłam kocią kreską. (Niedawno powstał post jak namalować taką kreskę.) Cienie wyciągnęłam lekko ponad załamanie powieki i nadałam im kształt migdałowy. Zewnętrzną połowę oka zaznaczyłam ciemnym grafitem, a wewnętrzną kolorem srebrzystym. Dodatkowo wewnętrzny kącik musnęłam białym cieniem. Dokładnie roztarłam granice. Dolną powiekę podkreśliłam grafitową, brokatową kredką. Mocno wytuszowałam rzęsy tuszem Maybelline.
makijaż świąteczny grafitowe smoky eyes

Na całą twarz nałożyłam podkład, a niedoskonałości i sińce pod oczami dodatkowo potraktowałam korektorem. Twarz delikatnie wykonturowałam bronzerem, rozjaśniaczem oraz różem. Róż potrafi sprawić, że nasza twarz będzie wyglądała na młodą i wypoczętą. Pomadkę wybrałam w niezbyt intensywnym kolorze różu, aby całość nie była przerysowana. Brwi wystylizowałam woskiem modelującym Bell.


makijaż świąteczny grafitowe smoky eyes

Oto użyte kosmetyki:


Myślę, że makijaż taki jest bardzo elegancki, efektowny i jednocześnie nieprzesadzony... A jakie jest wasze zdanie? :)

środa, 2 grudnia 2015

RECENZJA - Maybelline, Rocket Volum’ Express Waterproof Mascara

Witam! Dzisiaj kolejna recenzja. Tym razem na celownik wzięłam  tusz wodoodporny Maybelline Rocket Volum' Express.



Co mówi producent?

"Wodoodporna maskara- wybuchowa objętość w ekspresowym tempie. Nadaj swoim rzęsom natychmiastowy efekt wyrazistej objętości bez grudek. Legendarna formuła Fast-Glide połączona z nowoczesną szczoteczką Ultra-Sonic, która zapewnia równomierne pokrycie tuszem bez grudek, pozwala osiągnąć nawet 8 razy większą objętość rzęs."

maybelline rocket volum express waterproof mascara

Co ja mogę powiedzieć? 

Na pewno mogę się zgodzić z obietnicami wodoodporności. Szczerze mówiąc on jest po prostu nie do zdarcia... Nawet moje środki do demakijażu kosmetyków wodoodpornych sobie nie radzą. Ale cóż...chciałam mieć tusz wodoodporny to mam. 
Szczoteczka? - Mi odpowiada... dobrze się nią maluje, jest dosyć precyzyjna, ciężko sobie nią pobrudzić powieki. Co więcej mogę o nim powiedzieć? Rzęsy są ładnie rozdzielone, nieposklejane. Tusz nie zostawia grudek i nie osypuje się. Ale "wybuchowa objętość"..? Z tym absolutnie się nie zgodzę... W moim odczuciu tusz bardzo słabo pogrubia rzęsy; może je wydłuża i na pewno czerń jest dosyć wyrazista, ale nie jest to wybuchowa czy ośmiokrotna objętość... Raczej dwukrotna... Z resztą efekty są widoczne na poniższym zdjęciu. A podkręcenie to tylko i wyłącznie efekt użycia zalotki ;)

maybelline rocket volum express waterproof mascara


Podsumowanie

Bardzo wodoodporny, średnia jakość produktu jak dla mnie. Na pewno sprawdzi się on u dziewczyn z naturalnie gęstymi rzęsami. Ja bynajmniej już do niego nie wrócę, bo wiem, że są lepsze tusze

Cena: 31,99 zł za 9,60 ml (Rossmann)

Moim zdaniem cena jest bardzo wygórowana. Ale w jakiejś dobrej promocji można zaryzykować i go wypróbować ;) Ja kupiłam go za ok 18 zł.
Czy któraś z was miała okazję testować ten tusz? Ciekawa jestem innych opinii na jego temat...

 

niedziela, 29 listopada 2015

❄ Antidotum na zimę... Kolor! ❄

Cześć! Dzisiaj chciałabym wam przedstawić kilka wskazówek o zimowym makeup'ie oraz moją propozycję makijażu na zimę. Jest dosyć barwny, aby mógł nam pokolorować trochę te szare, chłodne dni... ;) Propozycja wyjściowa, bo jak na makijaż dzienny to raczej za dużo się tu dzieje.
O czym powinnyśmy pamiętać zimą? Np. o nawilżeniu skóry twarzy. Dobry krem jest podstawą dla świeżo wyglądającego makijażu. Jeszcze dobrze by było aby miał on filtr przeciwsłoneczny, ponieważ zimą promieniowanie UV nie ustępuje...

propozycja makijażu na zimę

Do makijażu oka użyłam cieni w kolorach złota, rudego i bieli (z paletki zakupionej w chińskim markecie). Biały - na całą powiekę, rudy na zagłębienie, a złoty na środek powieki i przy kąciku wewnętrznym. Na dolną powiekę nałożyłam fiolet z paletki Sensique Creative Eyeshadows. Efekt trochę słabo widoczny na zdjęciach, bo są średniej jakości...ale popracuję nad tym, więc w przyszłości będzie lepiej ;) Brwi podkreśliłam woskiem z Bell, o którym pisałam ostatnio. Kreskę wykonałam eyelinerem z Wibo. Linię wodną oka zaakcentowałam czarną kredką. Rzęsy wytuszowałam tuszem z Lovely (False Lashes). Jeżeli chodzi o zimowy makijaż oka, to najlepiej używać wodoodpornych kosmetyków...

zimowy makijaż oka


 

Na całą twarz nałożyłam podkład Rimmel Stay Matte. Podkład ma konsystencję musu, która lepiej się sprawdzi zimową porą, od wodnistych fluidów. Kości policzkowe zaznaczyłam bronzerem Miss Sporty Ohh! Tan So Fine oraz różem Wibo Smooth'n wear. Warto wspomnieć, że zimą można zrezygnować z różu, ujemne temperatury postarają się o naturalne rumieńce na naszych policzkach.  A usta pomalowałam matową szminką, na której punkcie mam ostatnio obsesję - Lovely Extra Lasting. Rada na zimę: zapomnijcie o błyszczykach ;)


Co myślicie...? Jak wam się podobam w tym makijażu? Może macie dla mnie jakieś wskazówki, rady, albo pytania... Wszelkie komentarze mile widziane ;) Pozdrawiam!

niedziela, 22 listopada 2015

Zoom na brwi

Cześć! Dzisiaj będzie sporo informacji i ciekawostek o brwiach. Są one przecież bardzo ważne na naszej twarzy. Stanowią oprawę dla naszych oczu, twarzy dodają charakteru, wyostrzają nasze spojrzenie, potrafią również zmniejszyć optycznie nasz nos lub nadać odpowiednie proporcje całej naszej twarzy. Ale żeby to wszystko było możliwe muszą być odpowiednio wyregulowane, co nie do końca jest taką prostą sprawą.

Jak regulować brwi?

Na początek zdjęcie, które pokazuje w jaki sposób powinnyśmy wyznaczać granice brwiom.

regulacja brwi, odpowiedni kształt

Musimy także pamiętać, że brew powinna być najgrubsza przy wewnętrznym kąciku oka, a najcieńsza przy zewnętrznym. Przy czym jej grubość powinna zmniejszać się stopniowo przez całą jej długość.
Punkt załamania brwi powinien przypadać na 2/3 długości, ale pamiętajmy że nie u wszystkich z nas będzie on widoczny. Ważne jest abyśmy pilnowały naszego naturalnego kształtu. A u części z nas brwi będą bardzo łukowate, bez załamania. Uważajmy też, aby nasza brew nie była zbyt cienka, bo takie już dawno wyszły z mody, ani za gruba, bo też nie będzie to dobrze wyglądało.
Oczywiście nie musimy ich regulować własnoręcznie, możemy udać się do kosmetyczki.

Jaki kształt powinny mieć brwi?

Poniżej ilustracja jaki kształt powinien przybierać nasz łuk brwiowy ze względu na kształt naszej twarzy. Jednak to tylko schematy. Nie zawsze uda nam się wpasować w nie. W praktyce może to trochę inaczej wyglądać i nie zawsze uda nam się zmienić kształt naszych brwi w radykalny sposób. Ale miejmy na uwadze chociaż to, do czego powinnyśmy dążyć. 



Teraz trochę o kosmetykach do stylizacji brwi. Możemy wybierać między przeróżnymi produktami: tuszami, kredkami, cienie, woskami, żelami. Co dla kogo? Myślę, że to kwestia gustu, ale też dużo zależy od stanu naszych naturalnych brwi. Jeśli jesteśmy posiadaczkami gęstych pięknych brwi wystarczy nam czasem tylko regulacja i szczoteczka do przeczesania, ewentualnie żel do utrwalenia. Natomiast jeśli nasze brwi są mało widoczne, cienkie i mają ubytki, będziemy miały trochę inne zapotrzebowanie na kosmetyki. Przyda się coś do wypełnienia i do nadania konturu. Niestety w tym przypadku makijaż brwi już nie jest taki łatwy i szybki. Wiem o tym z własnego doświadczenia... Do stylizacji swoich brwi, widocznych na zdjęciach, użyłam dwóch produktów: brązowej kredki oraz wosku.

Na koniec krótka recenzja wosku modelującego brwi Bell HYPOAllergenic.

 

Co mówi producent? 

"Koryguje kształt brwi, podkreśla i wzmacnia ich naturalny kolor. Trwały, wodoodporny. Forma praktycznego sztyftu ułatwia aplikację."

Jak jest w praktyce? 

Ze wszystkim się zgodzę, oprócz tej wodoodporności... Ogólnie jestem zadowolona z zakupu tego produktu. Spełnia moje oczekiwania. A kupiłam go w promocji w Rossmannie za 8,99 zł. 


wosk modelujący brwi Bell HypoAllergenic


Jeśli natomiast męczy nas codzienny makijaż brwi, możemy sobie ułatwić sprawę farbując brwi henną:


piątek, 20 listopada 2015

zapowiedź... jak ujarzmić niesforne brwi?

Wasze brwi pozostawiają wam wiele do życzenia? Są niesforne, nie układają się, mają zbyt mało włosków? Jak je regulować, stylizować, ładnie podkreślić? Takie problemy spotykają nas często. A makijaż bez poprawionych brwi jest przecież niekompletny...
Co raz częściej też zauważam, że u niektórych dziewczyn brwi są aż za bardzo uwydatnione i wystylizowane. Jak nie przesadzić i znaleźć granicę między słabo zaakcentowanymi a przerysowanymi brwiami? Na rynku jest dostępnych całe mnóstwo produktów do brwi... Który i dla kogo będzie najbardziej odpowiedni?
Już niedługo podzielę się z wami moimi spostrzeżeniami na wszystkie te tematy oraz zaprezentuję wam jeden ciekawy produkt, na który ostatnio przypadkiem wpadłam. Do zobaczenia wkrótce! :)


czwartek, 19 listopada 2015

Recenzja: matowe pomadki Lovely i lakier Wibo

W końcu przyszedł ten czas, aby podzielić się z wami moją opinią na temat matowych pomadek z aplikatorem Lovely Extra Lasting oraz lakieru do paznokci Wibo Chic Matte. Na wstępie powiem tak: szminki są całkiem fajne, a lakier niestety swoje wady ma.

matowy lakier Wibo chic matte



matowa szminka lovely extra lasting


Pomadki naprawdę mają cudowne matowe wykończenie, kolory są intensywne oraz utrzymują się dosyć długo na ustach. Nie zjadają się. Nawet ciężko je zmyć. Oba warianty kolorystyczne zostaną moimi ulubieńcami na długi czas. Trzecim dostępnym kolorem jest czerwony. Również jest prześliczny.
Mogą delikatnie wysuszać usta, jak to matowe pomadki. Trzeba pamiętać o dobrym przygotowaniu ust przed nałożeniem pomadki. Aplikator jest bardzo precyzyjny. Dodatkowo pomadki bardzo ładnie pachną.

Zaś lakier może i jest matowy, ale niestety efekt ten znika już po dniu. Można nakładać kolejne warstwy, ale mam wrażenie, że im więcej warstw, tym lakier łatwiej odpryskuje. Jego trwałość jest średnia. Dwa dni powinien się trzymać... Zalety? Myślę, że krycie jest nawet dobre. Jedna warstwa wystarczy co niektórym, mnie zaś satysfakcjonują dwie. I bardzo dobrze się rozprowadza, nie tworząc smug. Jest również szybkoschnący. I jeszcze ciekawostka - lakier jest beżowy, ale po nałożeniu 3-4 warstw jego kolor zaczyna wpadać w brudny fiolet. Ale przecież rzadko kto nakłada tyle warstw lakieru ;)


Podsumowując, nie żałuję zakupu żadnego w tych produktów, a pomadki z Lovely chętnie zakupiłabym ponownie. Uważam, że jak na swoją cenę, to żadnego z tych produktów nie ma co ganić, a pomadki należy pochwalić i z czystym sercem polecam je każdej z was, bo jest to naprawdę świetny produkt na każdą kieszeń...

A jeśli interesuje was wyższa półka cenowa z jednocześnie jeszcze lepszą jakością to zapraszam tutaj (klik).

Ciekawa jestem waszej opinii... Jak wam się podobają te produkty? Piszcie..;)


środa, 18 listopada 2015

A już niedługo na blogu zrobi się matowo...

Powoli zbliża się czas i pora na jakąś recenzję. Na pierwszy ogień pójdą matowe pomadki w błyszczyku do ust Lovely Extra Lasting o numerach 1 i 2 oraz matowy lakier do paznokci Wibo Chic Matte nr 1.
Co o produktach mówią producenci? Błyszczyki o matowym wykończeniu są wzbogacone o formułę długotrwałą, zaś lakier ma być po prostu matowy ;)
Wibo Chic Matte jest dostępny w sześciu wariantach kolorystycznych. Mój nr 1 przypomina kolor beżowy. Tak naprawdę kolor jest ciężki do sprecyzowania, o czym będzie niedługo w recenzji...
Pomadki z Lovely występują w trzech kolorach. Ja mam brudny róż i ciemny intensywny róż (tak bym je określiła).
Moda na matowe kolory cały czas w pełni. Ciągle matowe usta i paznokcie wyglądają bardzo stylowo.   
Jednak czy każdemu przypadną do gustu..? Problemy mogą stwarzać matowe pomadki. Powinny one być gęste i kryjące, co za tym idzie? ...mogą nam przesuszyć usta i podkreślić wszelkie suche skórki.
Dlatego powinnyśmy pamiętać o uprzednim przygotowaniu ust. Warto zrobić sobie peeling. Możemy go kupić, albo zrobić same z cukru i miodu, albo tylko lekko wyszczotkować usta szczoteczką do mycia zębów. Przed nałożeniem pomadki dobrze jest je solidnie nawilżyć. Potem nasze usta powinny długo cieszyć nas eleganckimi, matowymi kolorami, jak i przyciąganymi spojrzeniami wszystkich wokół.



Lovely Extra Lasting nr 1 i 2
6 ml za 8,79 zł (Rossmann)

Wibo Chic Matte nr 1
8,5 ml za 6,19 zł (Rossmann)

To tyle na dzisiaj... Recenzja, myślę że już jutro. Ciekawa jestem czy znacie te produkty...
Miłego wieczoru czytającym! :)

wtorek, 17 listopada 2015

Jak zaloty to tylko z... zalotką

Uwodzicielsko podkręcone rzęsy to marzenie każdej z nas... Mało kobiet może poszczycić się długimi, podkręconymi rzęsami, chyba że wcześniej zostały przedłużone.
Jednak istnieje przyrząd, który jest cudownym wynalazkiem ludzkości, a mianowicie - zalotka.
Jeśli są kobiety, które jej jeszcze nigdy nie używały, to gorąco polecam i proponuję wypróbować!
Mi zalotka towarzyszy przy każdym makijażu... I nie mam zamiaru się z nią rozstać. Tak naprawdę żaden genialny tusz do rzęs nam jej nie zastąpi. Próbowałam już wielu podkręcających rzęsy, ale poszukiwania nie były zadowalające. Teraz wolę postawić na tusz pogrubiający i zalotkę. Ten duet sprawdza się dla mnie idealnie. 
 Zalotkę zakupiłam jakieś 5 lat temu w sklepiku typu "wszystko po 5 zł". Wydałam na nią grosze. Po pewnym czasie zniszczyła się w niej gumka, ale dokupiłam zapas wymiennych gumek w Rossmannie i teraz będzie mi służyła do końca życia. 
Jak używać zalotki? Nic prostszego... Każda z nas poradzi sobie z jej obsługą bez instrukcji użytkowania. Jedyna cenna uwaga jest taka, aby nie używać jej po nałożeniu tuszu, a przed. Być może z warstwą tuszu na rzęsach podkręcenie byłoby trwalsze, ale ten sposób może nam zniszczyć lub połamać rzęsy. Dodatkowo zalotka będzie wymagała czyszczenia. 
Gdzie kupić? Wydaje mi się, że każda zalotka jest taka sama, a różnić będą się tylko ceną. W Rossmannie można nabyć zalotkę firmy For Your Beauty za 11,99 zł albo Elite Models w cenie 13,99 zł.

Poniżej przedstawiam efekt użycia zalotki.  


A oto i moja "cudotwórczyni":


I wymienne elementy gumowe do zalotki:


For Your Beauty, 3 sztuki za 1,99 zł.

Serdecznie polecam zalotki. A może już używacie?

poniedziałek, 16 listopada 2015

Od czego zacząć..? Może od pierwszej kreski...

Początki są zawsze trudne... tak samo pierwsze posty na blogu jak i narysowanie pierwszej kreski nad okiem. Postarajmy się mimo wszystko być optymistkami, bo przecież trening czyni mistrza ;)
Ja maluję kreski już od ładnych kilku lat, i nadal zdarzają się dni, że eyeliner absolutnie nie ma ochoty z nami współpracować. Istnieje wiele zasad rysowania kresek, a w internecie mnóstwo porad jak się uporać z tym nie lada wyzwaniem. Wszystko jest jednak kwestią wprawy.
Zacznę od tego, że jest wiele rodzajów kresek... Grube, wyraziste, roztarte, albo cieniutkie, tuż nad linią rzęs. To jest już kwestia gustu.
Dziś będzie o podstawowej kresce, czyli tej najpopularniejszej. Każda z nas pewnie co najmniej próbowała ją malować. Ja jestem jej fanką i jest ona dla mnie nieodzownym elementem każdego makijażu oka.
O czym powinnyśmy pamiętać? Na pewno o przypudrowaniu powieki... Przedłuży to trwałość makijażu. Potem warto się zastanowić nad wyborem produktu jakim się posłużymy. Czy będzie to kredka, mazak, czy eyeliner w pędzelku. Jeśli dopiero zaczynamy przygodę z kreską, najlepsze będą kredki i cienie. Wybaczą nam one brak wprawy i jakieś niedociągnięcia. Jeśli natomiast zależy nam na wyrazistym oku i "kocim" spojrzeniu, powinnyśmy sięgnąć po eyeliner.

Jak namalować idealną kreskę? 

Rysujmy ją małymi odcinkami, bo ciężko będzie uzyskać pożądany kształt jednym pociągnięciem...
I najważniejsza zasada... Nad wewnętrznym kącikiem oka linia powinna być najcieńsza, a potem stopniowo się pogrubiać. Potem linię wydłużamy, tak aby była ona "przedłużeniem" naszej dolnej wodnej linii oka.
Oczywiście nie musimy rysować "jaskółki". Jeśli chcemy możemy pozostawić kreskę tylko nad linią górnych rzęs. 
A oto mój tutorial...

tutorial rysowania kreski na oku eyelinerem
I efekt końcowy:
kreska na oku eyelinerem


Na koniec eyeliner, którym się posłużyłam...


eyeliner Lovely czarny matowy

 

Lovely, Eye - Liner,
eyeliner czarny matowy, 
cena: 6,99 zł za 2,50 g (Rossmann) 

Pozdrawiam, miłego wieczoru, następny post wkrótce :)



...ten pierwszy raz, czyli początek przygody z blogiem

Witam! 
Długo myślałam co zrobić z nadmiarem wolnego czasu...aż dzisiaj narodził się pomysł założenia bloga. Czy mnie to wciągnie..? Czy znajdę swoich odbiorców..? Czy odnajdę się w wybranej przeze mnie tematyce..? 
Odpowiedzi na te pytania nasuną się same, ale musi minąć trochę czasu.
Teraz mogę zdradzić, że zajmę się recenzjami kosmetyków oraz propozycjami makijaży. Co więcej? Czas pokaże...
Jeśli ktoś to czyta - gorąco pozdrawiam :)